Fatalnie wypadło Ministerstwo Infrastruktury w okresowym raporcie Komisji Europejskiej o przygotowaniach kandydatów do członkostwa w Unii. Bierność w przygotowaniach projektów, które mają być współfinansowane z funduszy europejskich, raport KE wytyka kilku polskim urzędom centralnym. Jednak jako szczególnie zapóźniony wymieniono resort, kierowany przez wicepremiera Marka Pola. Zastrzegający anonimowość pracownicy KE stwierdzili, że polski program rozwoju infrastruktury, przygotowany przez to ministerstwo, był pozbawionym wizji i spójności zlepkiem pojedynczych projektów.

Tymczasem szef krytykowanego resortu bagatelizuje ocenę KE. - Infrastruktura jest do tej pory największym beneficjentem unijnych funduszy. Moim zdaniem, wykorzystujemy je bardzo dobrze. Jesteśmy przygotowani na to, aby w przyszłości wykorzystać każde euro - mówił wczoraj minister Pol.

Wydaje się, że optymizmu wicepremiera Pola nie podziela nie tylko Komisja Europejska, ale i resort finansów. Jeden z ekspertów, biorących udział w pracach Komisji Trójstronnej poinformował wczoraj, że MF zaproponowało, podczas obrad KT, redukcję wydatków budżetowych w przyszłym roku o 2 mld zł. Połowę z tego ma dać likwidacja rewaloryzacji większości świadczeń. Miliard złotych ma jednak pochodzić z obcięcia nakładów na drogi. Wygląda więc na to, że w możliwości przygotowania przez M. Pola odpowiednich projektów infrastrukturalnych nie wierzą nawet jego koledzy z rządu.

Generalnie jednak Komisja Europejska w swoim raporcie dość łagodnie obchodzi się z Polską. KE oceniła, że nasz kraj dokonał znacznego postępu w przygotowaniach do przyjęcia funduszy strukturalnych i funduszu spójności. Koordynacja między ministerstwami znacząco się poprawiła. Ponadto przygotowania resortu finansów do pełnienia przez nie roli instytucji kontrolującej wykorzystanie funduszy wskazują, że przynajmniej na papierze poczyniono zadowalające postępy w dziedzinie zarządzania finansowego.