Możemy z dużym prawdopodobieństwem założyć, że jeśli pójdziemy do urzędu skarbowego i zapytamy o podatek od transakcji walutowych, urzędnicy nie będą w stanie udzielić nam precyzyjnych informacji. Doświadczyliśmy tego, kiedy w Urzędzie Skarbowym na warszawskim Bemowie chcieliśmy dowiedzieć się o sposób rozliczenia zysków z walutowych kontraktów terminowych. Załóżmy z góry, że zostaniemy poproszeni o przedstawienie naszego problemu na piśmie skierowanym albo do naszego urzędu skarbowego, albo do izby skarbowej.
Jak twierdzą odpytywani przez nas specjaliści podatkowi, co do tego, że podatek musimy zapłacić, nie ma wątpliwości. Potwierdza to Ministerstwo Finansów, do którego wysłaliśmy zapytanie w tej sprawie. "Stosownie do art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 26 lipca 1991 roku o podatku dochodowym od osób fizycznych, osoby fizyczne, jeżeli mają miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów bez względu na miejsce położenia źródeł przychodów (nieograniczony obowiązek podatkowy). W związku z tym uzyskanie przychodów na rynku forex i w konsekwencji dochodów wywołuje skutek w postaci powstania obowiązku podatkowego". Problemem pozostaje tylko sposób rozliczenia podatku.
Bez zaliczek
Nie ulega wątpliwości, że podobnie jak w przypadku kontraktów terminowych na waluty, notowanych na polskich rynkach, nie ma obowiązku odprowadzania comiesięcznych zaliczek na podatek. Tutaj Ministerstwo Finansów i specjaliści są zgodni. Ponieważ płacenie podatku od transakcji walutowych nie jest rzeczą powszechną, urzędy skarbowe nie mają wyrobionego jednolitego wzoru na ściągnięcie takiego podatku.
Przepis zaproponował nam jeden z doradców podatkowych, który już z tego rodzaju zobowiązaniami wobec fiskusa miał styczność. Po każdej zakończonej transakcji jej wynik należy przeliczyć na złote wg kursu NBP, po jakim w tym dniu notowana jest waluta, w której została rozliczona nasza transakcja. Jeśli, dajmy na to, sprzedaliśmy 10 czerwca 10 tys. euro "przeciwko" dolarowi i zarobiliśmy na transakcji 150 dolarów, a następnie tego samego dnia kupiliśmy 10 tys. funtów brytyjskich "przeciw" japońskiemu jenowi i zarobiliśmy na tym 1000 jenów, to wyniki obydwu transakcji przeliczamy na złote i sumujemy. Gdyby dodać do tego jeszcze punkty swapowe, które otrzymujemy lub płacimy (wynikające z różnych stóp procentowych dla handlowanych walut) i które również powinniśmy uwzględniać w naszych rachunkach, sytuacja byłaby niezwykle skomplikowana. Na szczęście brokerzy foreksowi prowadzą rachunki w jednej wybranej przez nas walucie (najczęściej USD lub euro) i w niej też wyliczane są nasze zyski lub straty z poszczególnych transakcji. W związku z tym odpada przeliczanie wielu różnych kursów na złote. Nie zmienia to faktu, że jeśli dokonujemy dużej liczby transakcji, wyliczenia będą dość kłopotliwe.