Szef Mostostalu Export jest ostatnim prezesem giełdowej spółki budowlanej z tzw. starej gwardii - prezesów, którzy kierowali przedsiębiorstwami państwowymi przed transformacją gospodarczą. Podczas gdy ojciec Exbudu - Witold Zaraska i długoletni szef Budimeksu - Grzegorz Tuderek - odchodzili ze swoich firm, Michał Skipietrow, dzięki udziałom i poparciu niemieckiego partnera trwał na stanowisku. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu jego pozycja w spółce była bardzo silna i miał władzę niemal absolutną. Wydawało się, że tę sytuację może zmienić pojawienie się w akcjonariacie instytucji finansowych, które zarzuciły zarządowi złe kierowanie firmą budowlaną. Prezes Skipietrow, dzięki kontrowersyjnej decyzji sądu o zablokowaniu prawa głosu z większości akcji inwestorów finansowych, zachował władzę. Ostatecznie akcjonariusze mniejszościowi zrezygnowali z batalii o większy udział w zarządzaniu Mostostalem. Teraz jednak część akcji sprzedał niemiecki akcjonariusz. Czy oznacza to, że prezes Skipietrow straci silnego sprzymierzeńca, a być może także stanowisko?
Michał Skipietrow jest związany z Mostostalem Export od 20 lat. Ma 63 lata. Jest magistrem inżynierem budownictwa lądowego z dyplomem Politechniki Warszawskiej. W wolnych chwilach oddaje się swoim hobby - narciarstwu i sztuce. Jest także smakoszem dobrych win. Michał Skipietrow jest żonaty. Ma córkę i syna. Doczekał się już także wnuczki.