Reklama

Wydatki państwa nie maleją

Wbrew oczekiwaniom ekspertów rewolucji w przyszłorocznym budżecie nie będzie. Znacznie wzrośnie deficyt, pozostałe wskaźniki pozostaną blisko czerwcowych szacunków Grzegorza Kołodki. Nie będzie natomiast oczekiwanego przez wszystkich cięcia wydatków.

Publikacja: 22.07.2003 09:23

Dziś rząd po raz kolejny zajmie się założeniami do przyszłorocznego budżetu, ale ich przyjęcie nastąpi dopiero za tydzień. Resorty finansów oraz gospodarki nie wykonały jeszcze wszystkich szacunków i analiz. Wiadomo tylko, że wysiłki ministrów Hausnera i Raczki skupiają się na obniżaniu deficytu budżetowego. Trwają też poszukiwania dodatkowych wpływów.

Urealnienie Kołodki

W dniu nominacji na stanowisko wicepremiera Jerzy Hausner zapowiedział, że założenia do budżetu na 2004 r. nadal obowiązują, choć przewiduje niewielkie korekty wskaźników zaproponowanych przez Grzegorza Kołodkę. Zmiany rzeczywiście nastąpiły, a najistotniejszą jest zwiększenie przez MF deficytu z 33,1 do 45 mld zł. Jednak minister gospodarki nie jest z tego zadowolony i zadeklarował, że będzie się starał go zmniejszyć. Jerzy Hausner ma nadzieję na osiągnięcie 3,2% dynamiki PKB w 2003 r. oraz 5% w roku przyszłym.

Wzrost deficytu jest efektem rezygnacji z 9 mld zł z rezerwy rewaluacyjnej oraz niższych o ok. 5 mld zł dochodów z prywatyzacji. Minister finansów zadeklarował także redukcję wydatków na indeksacje i waloryzacje o 1,1 mld zł oraz drogi, także o 1,1 mld zł. To jednak nie wszystko.

- W nowych propozycjach rządu niższa będzie prognoza inflacji (ok. 2%). Zwiększymy także prognozę zysku NBP oraz opodatkujemy ryczałty samochodowe, bony towarowe i hazard. Na dziś nie przewidujemy natomiast zmian w podatkach VAT i akcyzowym - dodaje źródło z Ministerstwa Gospodarki Pracy i Polityki Społecznej.

Reklama
Reklama

Problem funduszy

Trwa spór pomiędzy MF i MGPiPS na temat sposobu księgowania 11,9 mld zł, które rząd musi wpłacić do OFE. Grzegorz Kołodko zapisał je "pod kreską",czyli nie wpłynęły na poziom deficytu. Jednak eksperci MGPiPS są zdania, że są one wydatkami budżetu i powinny powiększyć deficyt. Może się więc okazać, że w 2004 r. wyniesie on w rzeczywistości aż 57 mld zł.

- Dziwi nas także nieuzasadniony wzrost wydatków w stosunku do bieżącego roku, gdy transfery do OFE są księgowane jako wydatek i powiększają deficyt. W przyszłym roku wydatki na papierze mają być niższe o prawie 12 mld zł, a deficyt, nawet po doliczeniu 7,5-mld składki do UE, rośnie - podkreśla źródło z MGPiPS.

Nadmierna ostrożność

Tymczasem eksperci są zawiedzeni bardzo ostrożnymi decyzjami Jerzego Hausnera. Oczekiwali większego zdecydowania, szczególnie odważniejszego cięcia wydatków.

- Nadal nieznane są ostateczne szacunki deficytu budżetowego oraz długu publicznego, które są bardzo istotne w kontekście sposobu sfinansowania. Brakuje także prognoz kursu walutowego, na podstawie którego wyliczane jest zadłużenie państwa - mówi Marek Zuber, główny ekonomista TMS.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama