Dziś rząd po raz kolejny zajmie się założeniami do przyszłorocznego budżetu, ale ich przyjęcie nastąpi dopiero za tydzień. Resorty finansów oraz gospodarki nie wykonały jeszcze wszystkich szacunków i analiz. Wiadomo tylko, że wysiłki ministrów Hausnera i Raczki skupiają się na obniżaniu deficytu budżetowego. Trwają też poszukiwania dodatkowych wpływów.
Urealnienie Kołodki
W dniu nominacji na stanowisko wicepremiera Jerzy Hausner zapowiedział, że założenia do budżetu na 2004 r. nadal obowiązują, choć przewiduje niewielkie korekty wskaźników zaproponowanych przez Grzegorza Kołodkę. Zmiany rzeczywiście nastąpiły, a najistotniejszą jest zwiększenie przez MF deficytu z 33,1 do 45 mld zł. Jednak minister gospodarki nie jest z tego zadowolony i zadeklarował, że będzie się starał go zmniejszyć. Jerzy Hausner ma nadzieję na osiągnięcie 3,2% dynamiki PKB w 2003 r. oraz 5% w roku przyszłym.
Wzrost deficytu jest efektem rezygnacji z 9 mld zł z rezerwy rewaluacyjnej oraz niższych o ok. 5 mld zł dochodów z prywatyzacji. Minister finansów zadeklarował także redukcję wydatków na indeksacje i waloryzacje o 1,1 mld zł oraz drogi, także o 1,1 mld zł. To jednak nie wszystko.
- W nowych propozycjach rządu niższa będzie prognoza inflacji (ok. 2%). Zwiększymy także prognozę zysku NBP oraz opodatkujemy ryczałty samochodowe, bony towarowe i hazard. Na dziś nie przewidujemy natomiast zmian w podatkach VAT i akcyzowym - dodaje źródło z Ministerstwa Gospodarki Pracy i Polityki Społecznej.