Sprawy dotyczą m.in. zabójstw burmistrza Neftejugańska na Syberii, przedsiębiorcy z tego samego miasta oraz syberyjskiego handlarza ropą naftową. Były one już wcześniej badane, jednak śledztwo nie przyniosło rezultatów. We wszystkich wymienionych przypadkach między ofiarami morderstw a Jukosem dochodziło do różnicy poglądów w interesach.
Niedawno, 2 lipca, prokuratura aresztowała Płatona Lebiediewa, prezesa grupy Menatep, kontrolującej 61% udziałów Jukosa. Postawiono mu zarzut sprzeniewierzenia w 1994 r. akcji Apatitu, jednego z państwowych przedsiębiorstw. Ponadto 9 lipca rozpoczęto śledztwo w sprawie uchylania się Jukosa od płacenia podatków.
Przedstawiciele koncernu naftowego twierdzą, że działania prokuratury mają przyczynić się do zniszczenia jego reputacji. Według nich, nie ma żadnych podstaw, by łączyć wspomniane sprawy morderstw z Jukosem. Nie ma też dowodów na to, że firma popełniła jakiekolwiek przestępstwa podatkowe. Ich zdaniem, "nagonka" na Jukos, a raczej na właściciela koncernu - multimilionera Michaiła Chodorkowskiego, została rozpoczęta przez Kreml. Rządzący chcą zdyskredytować jego osobę przed grudniowymi wyborami parlamentarnymi. Wpływowy biznesmen zapowiedział bowiem poparcie partii opozycyjnej.
Akcje Jukosu, które swoją maksymalną wartość osiągnęły 2 lipca, kilka godzin przed aresztowaniem Lebiediewa, straciły od tamtego czasu ok. 25%. Wczoraj walory rosyjskiego koncernu staniały do połowy sesji o 1%.