Wczorajsza sesja przyniosła kilka ciekawych spostrzeżeń: mocna korekta DAX nie spowodowała takiej na naszym rynku, chociaż poziom WIG20 (tuż przy szczytach z zeszłego tygodnia) temu sprzyjał.
Strach przed brakiem siły na wybicie powyżej ostatnich wierzchołków był natomiast widoczny na rynku kontraktów, gdzie ustanowione nowe maksimum stało się pretekstem do szybkiej 32-punktowej wyprzedaży. Kolejnym ciekawym elementem sesji była euforyczna fala zakupów w segmencie małych i średnich spółek - tym razem nie było żadnej selekcji fundamentalnej czy technicznej, a popyt ściągał z rynku dosłownie wszystko.
Coraz więcej wskazuje na to, że okres publikacji raportów największych spółek amerykańskich będzie momentem zwrotnym rynku, przynajmniej w krótkim terminie. Nasz rynek wydaje się jeszcze silny, ale połączenie trzech elementów (brak nowego szczytu na WIG20, hurraoptymizm na "średniakach" i coraz większe zagrożenie korektą w USA) jest już poważnym ostrzeżeniem dla byków.
Publikacja wyników krajowych spółek zrewiduje bycze nastawienie inwestorów, a "wstępniak" w postaci osiągnięć Millennium w drugim kwartale nakazuje zachować sporą ostrożność. A trzeba pamiętać, że wszystkie spółki, które tradycyjnie są pewniakami do gry pod wyniki (np.: Świecie, Dębica czy Kęty) mają bardzo mały wpływ na wartość indeksu WIG20. O wiele bardziej nerwowo będzie z pewnością wśród blue chipów, a szczególnie w sektorze bankowym.
Zwróć uwagę: