Do 18 lipca miał się zakończyć pierwszy etap wyboru inwestora dla Huty Stali Częstochowa. Spośród czterech ofert złożonych przez LNM Holdings, Steel Capital Corporation, Global Infrastructure Holding i Donbas - do dalszego etapu miały zostać zakwalifikowane te, które spełnią podstawowe wymogi formalne. - Przejść może więc tylko jedna oferta lub równie dobrze wszystkie cztery - powiedział nam Marian Uherek, sekretarz komisji ofertowej z Towarzystwa Finansowego Silesia, które w imieniu resortu skarbu szuka partnera dla HSC. Jednak pierwszy etap ciągle trwa i nie wiadomo, kiedy się zakończy. - Inwestorzy przeprowadzają obecnie wstępne analizy sytuacji naszej firmy - powiedziała nam Małgorzata Gryl z biura zarządu HSC.
Odwlekanie drugiego etapu oznacza, że przestaje być realny sierpniowy termin zakończenia procesu prywatyzacyjnego. Teraz mówi się o wrześniu. Największe szanse na zwycięstwo ma LNM, który jednocześnie negocjuje z resortem skarbu przejęcie Polskich Hut Stali. Jeżeli w tym przypadku ostateczna oferta LNM zadowoli rząd, prawdopodobnie międzynarodowa grupa dostanie także zielone światło dla inwestycji w Częstochowie.
Tymczasem Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wciąż bada program restrukturyzacji Huty Częstochowa (jej majątek produkcyjny jest użytkowany przez HSC), na bazie której ma zostać utworzony Częstochowski Park Przemysłowy.
- Na razie trwa wymiana korespondencji między Agencją Rozwoju Przemysłu a UOKiK. Jesteśmy na tym etapie od dłuższego już czasu i nie wiem, kiedy to się zmieni - powiedział nam Wacław Korczak, prezes Huty Częstochowa. Prezes ma jednak świadomość, że jego firma nie dostanie pomocy publicznej, bo nie dopuszcza jej zaakceptowany przez Polskę, a wynegocjowany z Unią Europejską program restrukturyzacji całej branży. Sprawa rozbija się teraz o wprowadzenie jednoznacznych przepisów, dzięki którym wszyscy wierzyciele, będący instytucjami publicznymi, byliby zabezpieczeni w równym stopniu.