Ostatnie kilka dni na wykresie 60-minutowym wyglądało jakby morale byków było łamane kołem. Tylko zmniejszająca się baza powodowała, że spadki nie były tak bardzo dotkliwe dla ich portfeli. Chodzi o to, że przy przekraczaniu istotnych poziomów następowało gwałtowne przyspieszenie spadków. Było tak w poniedziałek, gdy kontrakty załamały się po ustanowieniu nowego szczytu. Było tak również we wtorek, po tym, jak notowania zeszły pod linię trendu z ostatnich 10 sesji. W obydwu wypadkach brzemienna w skutkach była druga godzina notowań. W środę owo morale zostało poddane chyba najcięższemu z testów i z niepokojem oczekiwano drugiej godziny notowań.

Posiadacze krótkich pozycji nie zawiedli się. Najsilniejsze wsparcie na 1340 pkt pękło i stało się oporem. Na wykresie 60-minutowym oraz dziennym - liniowym nie ma wątpliwości, że ukształtowana została niewielka formacja "M". Ta pierwsza od 4 miesięcy figura szczytowa sprowadzić może notowania kontraktów w rejon 1310 pkt. To oznaczałoby fiasko prób przymknięcia 3-ciej luki z czerwca 2002 roku i test wsparcia w postaci pierwszej luki, położonej na 1300 pkt. Na tym poziomie znajduje się pułap kanału hossy z maja i czerwca. To od wybicia w górę z tej formacji rozpoczęło się lipcowe ożywienie. Ewentualny powrót do wnętrza kanału oznaczałby spadek o kolejne 40 punktów i wypełnienie wielu średnioterminowych prognoz mówiących o teście poziomu 1260 pkt. Póki ów poziom pozostaje nietknięty, trend wzrostowy w średnim terminie wydaje się niezagrożony.

Sytuacja na oscylatorach może napawać niepokojem, na RSI pojawił się znajomy kształt RGR, MACD jest o krok od przecięcia sygnalnej. Oscylatory szybkie znajdują się dopiero na początku drogi na południe, po tym jak opuściły obszary wykupienia.