Reklama

Budżet pożyczy 60 mld zł

Rząd planuje zakończyć dziś pracę nad założeniami do przyszłorocznego budżetu. Choć deficyt ma wynieść 45,5 mld zł, rzeczywiste potrzeby finansowe państwa wyniosą aż 60 mld zł. Coraz bardziej realne jest, że dług publiczny przekroczy 55% PKB.

Publikacja: 25.07.2003 09:18

Założenia budżetu na 2004 r. przewidują dochody na poziomie 152,7 mld zł i wydatki wysokości 198,2 mld zł. Przyszłoroczny deficyt wyniesie więc 45,5 mld zł. Jednak Skarb Państwa będzie musiał pożyczyć dużo więcej. Kontynuowane będzie także rolowanie starych długów.

Wydajemy aż miło

Według zapewnień resortu finansów, przyszłoroczny budżet miał być pierwszym, w którym pojawią się elementy naprawy finansów publicznych. Naprawy rozumianej przede wszystkim jako reforma wydatków. Jednak dokument o nazwie "Założenia do projektu budżetu państwa na 2004 r." nie spełnia oczekiwań koordynatora polityki gospodarczej, Jerzego Hausnera. Szefa resortu gospodarki, pracy i polityki społecznej najbardziej niepokoi rzeczywisty wzrost zadłużenia Skarbu Państwa. Wszystkie koszty związane z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej są szacowane na 12 mld zł, ale 2 mld zł wrócą jeszcze w 2004 r. do naszej kasy. Ostatecznie minister finansów twierdzi, że netto akcesja do Unii będzie nas kosztować 10 mld zł. W projekcie założeń podniesiono także - o 7,5 mld zł - limity wzrostu wydatków dla ministerstw oraz zapisano 11,9 mld zł transferów do OFE.

- Według naszych wyliczeń w 2004 r. potrzeby finansowe budżetu wyniosą 60 mld zł. Do tego należy doliczyć emisje na rolowanie starego zadłużenia - wylicza źródło w MGPiPS.

Największym zmartwieniem Jerzego Hausnera jest możliwość sfinansowania takiego długu oraz koszty, po jakich rząd pożyczy pieniądze na rynku. Istotną sprawą jest także kwestia sposobu i miejsca emisji papierów skarbowych. MF skłania się do zwiększenia podaży na rynkach zagranicznych.

Reklama
Reklama

Mogło być gorzej

Resort finansów wykazał się dużą determinacją w ograniczaniu apetytu pozostałych ministerstw. Ustalony limit wzrostu wydatków został obcięty o 2/3 - z 21,5 mld zł do 7,5 mld zł. Poza oczywistym wzrostem wydatków na obronność czy dostosowania związane z akcesją do UE pojawiło się kilka pomysłów, które nieodpowiedzialnie generowały wydatki.

- Minister zdrowia Leszek Sikorski, choć nie miał takich kompetencji, chciał wyemitować obligacje na zrolowanie zadłużenia służby zdrowia. Natomiast Krystyna Łybacka chciała wypłacać stypendia wszystkim studentom, także z uczelni niepaństwowych. Na szczęście udało się zablokować te inicjatywy - cieszy się źródło z MGPiPS.

Mimo to w 2004 r. dług publiczny powiększony o gwarancje i poręczenia Skarbu Państwa wyniesie 470 mld zł. Oznacza to przekroczenie o blisko 1 pkt proc. pierwszego progu ostrożnościowego (50% PKB) i realne zagrożenie przeskoczenia 55% w ciągu kilku miesięcy.

- Dług publiczny zbliżył się do bardzo niebezpiecznego poziomu, który wymusza wdrożenie procedur oszczędnościowych. Wystarczy np. poważniejsze osłabienie złotego i za rok nie będzie można udzielać gwarancji ani zwiększać deficytu - ostrzega nasze źródło.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama