Reklama

Niepotwierdzona zmiana trendu

Prawie 4% stracił indeks WIG20 w trakcie trwającej już dwa tygodnie korekty średnioterminowego trendu wzrostowego. Spadek nie znajduje potwierdzenia w zachowaniu innych giełdowych indeksów i nie wygląda na decydujący atak podaży. Bardzo groźne wnioski dla posiadaczy akcji płyną z analizy Indeksu Cenowego Parkietu (ICP), które sugerują, że w sierpniu wzrost na GPW dobiegnie końca.

Publikacja: 26.07.2003 09:53

Po nieudanym ataku na wierzchołek z 14 lipca na wykresie WIG20 ukształtował się podwójny szczyt. Wybicie i realizacja spadku wynikającego z wysokości formacji zabrały sprzedającym tylko dwie sesje. Bynajmniej nie dlatego, że podaż była tak silna - wynikało to z faktu, że formacja mierzyła tylko 20 punktów.

Do linii trendu

Bardzo istotną konsekwencją ukształtowania i wybicia z podwójnego szczytu jest zmiana trendu krótkoterminowego na spadkowy. Ochłodzenie nastrojów to reakcja na zbyt śmiałe w ostatnim czasie poczynania kupujących. Między 1 a 14 lipca wartość WIG20 wzrosła z 1228 pkt, do 1379 pkt. Wykres indeksu znacznie oddalił się od linii trendu, która przez dwa miesiące bardzo dobrze oddawała tempo wzrostu. Teraz to "oddalenie" jest redukowane. Można założyć, że w najbliższym czasie indeks spadnie przynajmniej do wspomnianej linii, która znajduje się na poziomie 1280 pkt.

Z drugiej strony, najbardziej dotkliwa korekta w tym wzroście liczyła sobie niecałe 5%. Gdyby i tym razem spadki miały nie przekraczać tej granicy, to WIG20 powinien zakończyć zniżkę najpóźniej na 1310 pkt. Znalezienie się poniżej tego poziomu byłoby sygnałem zakończenia średnioterminowego trendu wzrostowego. Tymczasem na tak istotną zmianę rynek nie jest chyba jeszcze gotowy.

Brak potwierdzenia

Reklama
Reklama

Tego, co dzieje się na wykresie WIG20, nie potwierdzają inne ważne indeksy. Owszem i Tech-WIG, i MIDWIG traciły na wartości, ale nie ma na nich żadnych formacji, sugerujących załamanie zwyżki. Rekordy popularności biją małe spółki - WIRR wydłużył serię kolejnych wzrostowych sesji do 17. Niewiele gorszy jest ICP, który notuje 13 kolejnych wzrostów. W trakcie tej serii wskaźnik pokonał barierę 10 tys. punktów.

Cykl się kończy

To właśnie ostatni z wymienionych wskaźników, na którego wartość taki sam wpływ mają wszystkie notowane na GPW spółki, sugeruje nadchodzące nieszczęście. Począwszy od lutego 1994 roku szczyty (precyzyjniej byłoby powiedzieć formacje wierzchołkowe) na wykresie kształtują się co 38 miesięcy. Zgodnie z tym cyklem, wierzchołki pojawiły się wiosną 1997 roku i na przełomie wiosny i lata 2000 roku. Kolejny cykl kończy się w sierpniu 2003 roku, co sugeruje, że do końca wzrostów mamy już bardzo niedaleko. Na podstawie cyklu trudno pokusić się o precyzyjniejszą prognozę. W 2000 roku teoretyczny szczyt wypadł w czerwcu, tymczasem ICP najwyższą wartość osiągnął już w marcu. Jeszcze przez kilka miesięcy trwało budowanie formacji kończących zwyżkę.

Jak pokazuje historia, załamanie może być poważne. Trzy fale spadkowe, który następowały po ukształtowaniu szczytu w lutym 1994 r., kwietniu 1997 r. oraz marcu 2000 r., zabrały odpowiednio 70%, 55% i 51% (obliczenia na podstawie wykresu miesięcznego). Średnia z tych trzech liczb to 59%. Oznaczałoby to, że z obecnych 11,4 tys. punktów ICP zostałoby tylko 4,6 tys. pkt. To poziom niewidziany od 10 lat.

Nie tylko cykl

Cykl nie jest jedynym elementem, który sugeruje niedaleki koniec wzrostów na rynku. Także układ linii trendu na wykresie ICP wskazuje na możliwe zakończenie zwyżki. Linia pociągnięta po szczytach z kwietnia 1997 roku i marca 2001 roku znajduje się na 11,8 tys. punktów. To niecałe 5% od obecnej wartości indeksu. Wolniejsza linia daje bykom jeszcze szerokie pole do popisu. Do jej osiągnięcia brakuje wzrostu o 15%.

Reklama
Reklama

Zakończenie zwyżki już w tym momencie byłoby świadectwem dużej słabości rynku w perspektywie długoterminowej. Od dołka z września 2002 roku ICP wzrósł niecałe 60%. Tymczasem w przeszłości zwyżki poprzedzające wymienione cykliczne szczyty liczyły sobie, w kolejności chronologicznej: 4052%, 192% oraz 81%.Wracając do oficjalnych giełdowych indeksów, zbliżającą się do końca zwyżkę zakwalifikowałbym jako główną korektę bessy zapoczątkowanej w marcu 2000 roku. Wprawdzie taką interpretację podważa wykres WIG20, na którym wzrost nie sięgnął nawet 38-proc. zniesienia spadków po pęknięciu internetowej bańki, ale już na WIG20 przekroczone zostało 50-proc. zniesienie. Korekta ma zatem wystarczające rozmiary, żeby nadać jej tak wysoką rangę. Wnioski z takiej interpretacji wykresu są wielce niekorzystne - oznaczają bowiem, że bessa nie została jeszcze zakończona.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama