Jak można było oczekiwać, po wcześniejszej wyprzedaży, także mijającego tygodnia inwestorzy na rynku obligacji nie mogli zaliczyć do udanych. Nieznaczna poprawa nastrojów w pierwszej połowie przekształciła się w masową wyprzedaż pod koniec tygodnia. Wielu inwestorów straciło bardzo dużo pieniędzy i wobec tego nie może dziwić, że ich ochota do zawierania transakcji znacząco spadła. W tej chwili większość z nich chce już zapomnieć o lipcu, licząc, że w kolejnych miesiącach uda się odrobić straty.
Z tego powodu płynność na rynku będzie w przyszłym tygodniu ograniczona, co będzie z kolei sprzyjało dalszym gwałtownym ruchom. Spodziewam się, że zły czas dla polskich obligacji jeszcze nie dobiegł końca. W tej chwili jedyną rozsądną strategią jest trzymanie się z daleka od papierów o terminie zapadalności powyżej roku i skoncentrowanie się na rynku pieniężnym - największą wartość widzę obecnie w kontraktach FRA na 3-miesięczny WIBOR (6 x 9 lub 9 x 12).