Z punktu widzenia kontynuacji trendu wzrostowego, piątkowa sesja była bardzo ważna. Byki chcąc dalej myśleć o dalszym marszu na północ, nie mogły pozwolić na zamknięcie luki hossy z 14 lipca br. (1313-1326 pkt.). Oczywiście sam spadek poniżej tej bariery nie przekreślałby szans na zwyżkę. Nie do czasu, gdy kontrakty znajdują się powyżej poziomu 1260 pkt. (szczyty z przełomu roku, czteromiesięczna linia hossy). Niemniej jednak, zamknięcie wspomnianej luki znacznie utrudniłoby ten proces. Tym samym wzrosłoby prawdopodobieństwo zakończenia rozpoczętej w marcu tendencji wzrostowej. No, ale póki co posiadacze długich pozycji nie mają się o co martwić. Przynajmniej teoretycznie. Długo wyczekiwana przez graczy korekta, została zatrzymana przez pierwszą istotną barierę popytową. Można więc teraz liczyć się z próbą wzrostu. Być może zostanie on poprzedzony kilkudniową stabilizacją, która ostatecznie przekona inwestorów, iż rynek korektę ma już za sobą. Konsekwencją tego będzie jeszcze jedno podejście w okolice 1370 pkt., czemu powinna pomagać rosnąca baza.

Trochę bardziej sprzyja niedźwiedziom wykres tygodniowy. Ostatnie dwie świece można zinterpretować jako formację zasłony ciemnej chmury. Jako, że znajduje się ona tuż poniżej lokalnego szczytu z maja 2002 roku, to raczej nie zachęca to do otwierania longów. Wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, że wskaźniki pokazują najwyższy poziom wykupienia od czasów internetowej hossy. Jednak z uwagi na fakt, iż opisywaną formację bezpośrednio poprzedza luka hossy (1313-1326 pkt.), to na razie nie jest ona groźna. Przynajmniej do czasu, aż nie zostanie potwierdzona. I jakkolwiek nie uważam, żeby to był już koniec korekty, to nadchodzący tydzień powinien być udany dla posiadaczy długich pozycji.