Amtrak, jedyny dalekobieżny przewoźnik pasażerski w USA, nigdy jeszcze nie przyniósł zysku. Od swojego powstania 32 lat temu korzysta z dotacji budżetowych. Według szacunków, firma może potrzebować nawet dodatkowych 10 mld USD w ciągu najbliższych 10 lat, aby utrzymać dotychczasową działalność. Natomiast kolejowe przewozy towarowe znajdują się w USA w ręku kilku wielkich prywatnych spółek i są całkowicie rentowne.

Od dłuższego czasu Kongres usiłuje zmniejszyć dotacje dla przewoźnika. Optuje za tym republikańska większość, jak zwykle niechętna subwencjonowaniu prywatnego biznesu. Nowy projekt ustawy, który zostanie we wtorek zgłoszony na Kapitolu, przewiduje otwarcie linii kolejowych dla innych przewoźników pasażerskich. Poszczególne stany będą mogły tworzyć regionalne spółki, które będą podnajmowały usługi Amtraku lub innej firmy do obsługi połączeń. Taki system przesunąłby jednak część obciążeń na budżety lokalne, które ostatnio cierpią na jeszcze większe niedobory niż kasa państwa federalnego. Trudno też sobie wyobrazić całkowitą likwidację najbardziej deficytowych połączeń międzymiastowych w rodzaju legendarnego pociągu Sunset Limited, łączącego Orlando na Florydzie z Los Angeles. Pociągi te stały się już częścią amerykańskiej legendy.

Całkowite zamknięcie przewoźnika, którego domagają się kongresowi "jastrzębie", nie wchodzi jednak w rachubę. Pociągi Amtraku jeżdżą w 46 stanach, po torach długości prawie 35 tys. kilometrów. Najwięcej, bo ponad 30 tysięcy osób, korzysta z połączeń firmy w tak zwanym korytarzu wschodnim, czyli na osi Boston - Nowy Jork - Waszyngton. Z należącej do Amtraku trakcji kolejowej w tym regionie USA korzystają także inni przewoźnicy podmiejscy w wielu aglomeracjach, przewożący codziennie setki tysięcy pasażerów. Oznacza to, że Kongres w dalszym ciągu będzie musiał przeznaczać pieniądze na subwencje. W przyszłym roku budżetowym (rozpoczynającym się w USA 1 października) Amtrak potrzebuje 1,8 mld USD. Na razie w projekcie budżetu znalazła się połowa tej sumy.