Podczas wtorkowych notowań na amerykańskich giełdach inwestorzy przeżyli prawdziwy "zimny prysznic". Spowodowała go publikacja wskaźnika zaufania amerykańskich konsumentów, który w lipcu spadł niespodziewanie, do 76,6 pkt., najniższego poziomu od czterech miesięcy. Tłumaczono to obawami przed wzrostem bezrobocia, które w czerwcu sięgnęło poziomu 6,4%, najwyższego od 9 lat. Po raz ostatni wskaźnik zaufania obniżył się w marcu, kiedy wybuchła wojna w Iraku. Obecna zniżka sugeruje, że Amerykanie będą mniej wydawać, a to stawia pod znakiem zapytania możliwość tak oczekiwanego silnego ożywienia tamtejszej gospodarki. W takich okolicznościach na dalszy plan odsunęły się tym razem liczne raporty kwartalne publikowane przez czołowe spółki, takie jak McDonald's czy Tyco International. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones obniżył się o 0,67%, a wskaźnik Nasdaq Composite stracił 0,23%.
Złe dane makroekonomiczne z USA odwróciły początkowe niewielkie zwyżki na czołowych giełdach zachodnioeuropejskich. Wczoraj inwestorzy z naszego kontynentu otrzymali bardzo dużą porcję raportów kwartalnych spółek, które różnie wpływały na kursy. Spadły prawie o 1% notowania brytyjskiego potentata branży naftowej - BP, który wprawdzie poinformował o 42-proc. wzroście zysku, ale jednocześnie zapowiedział wydanie aż 2,3 mld USD na pokrycie strat zakładowego funduszu emerytalnego. Zupełnie inaczej zachowały się papiery francuskiego producenta sprzętu telekomunikacyjnego - Alcatela. Informacja o wyraźnym zmniejszeniu straty pobudziła ponad 6-proc. wzrost ceny akcji spółki. Spadkom oparł się też potentat telekomunikacyjny - France Telecom, który podał, że jego zysk operacyjny wzrósł o 46%. Na wieść o gorszych nastrojach amerykańskich konsumentów w dół "poleciały" ceny akcji koncernów generujących znaczną część sprzedaży na rynku w USA. Dotyczyło to m.in. potężnych niemieckich producentów samochodów - DaimlerChryslera i BMW. Frankfurcki indeks DAX wzrósł o 0,30%. Paryski CAC-40 obniżył się wczoraj o 0,71%, a londyński FT-SE 100 o 0,28%.