Utworzenie na koniec ubiegłego roku ogromnych rezerw dawało nadzieję, że bank najgorsze ma już za sobą i obecny rok upłynie pod znakiem stopniowego wychodzenia na prostą. Powszechne były oczekiwania, że na koniec 2003 r. uda się uniknąć straty. Teraz jednak okazuje się, że to nie będzie takie łatwe. Wydaje się oczywiste, że zagrożenie dalszymi kłopotami wpłynie na pogorszenie nastrojów wśród posiadaczy akcji Kredyt Banku.
W podobnej sytuacji - duże straty na koniec 2002 r. i większa lub mniejsza poprawa wyników w I kwartale tego roku - jest jeszcze kilka innych przedsiębiorstw. Wśród największych są przede wszystkich BRE i Softbank. Rodzi się pytanie, czy aby w ich przypadku również nie będziemy mieli do czynienia z podobną sekwencją zdarzeń. Kredyt Bank raport za II kwartał opublikuje 14 sierpnia.
Formacja flagi
Wykres kursu nie pozostawia zbyt wielu możliwości interpretacji. Najważniejszy element stanowi utworzona na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy formacja flagi. Stanowi ona odreagowanie fali spadkowej, trwającej od wiosny 2002 r. Jest przy tym charakterystyczna dla korekt w trendzie spadkowym, a tworzy się zazwyczaj w jego połowie. To prowadzi do pesymistycznego wniosku. Wynika z niego, że całkiem realny jest spadek ceny walorów Kredyt Banku o podobnej sile, jak to było w roku ubiegłym. Wówczas wyniósł około 50%. Powtórzenie tego scenariusza oznaczałoby osiągnięcie przez kurs poziomu ok. 6 zł.
W tej chwili jest to dość śmiała prognoza. Jej realizacja musiałaby oznaczać załamanie się wiary inwestorów w to, że druga połowa roku przyniesie w sektorze bankowym odczuwalną poprawę, która uzasadni wysokie wyceny rynkowe. Dzisiaj taki wariant stoi w sprzeczności z coraz bardziej optymistycznymi ocenami kondycji polskiej gospodarki w perspektywie kolejnych kwartałów.