Szybszy, niż prognozowano, wzrost (analitycy spodziewali się 1,5%) przypisuje się przede wszystkim większym zakupom konsumenckim, inwestycjom spółek i wreszcie największemu od 1951 r. wzrostowi wydatków zbrojeniowych. Niskie stopy procentowe - od końca czerwca tylko 1% - sprawiają, że Amerykanie taniej mogą kupować samochody, inne towary trwałego użytku i domy. I kupują. Zamówienia na dobra trwałe wzrosły w czerwcu o 2,1%. Spółki zwiększyły zakupy sprzętów i wyposażenia w tempie największym od II kwartału 2000 r.
Od 1 lipca w Stanach Zjednoczonych obowiązują niższe stawki podatku dochodowego i wyższe zasiłki rodzinne, co w sumie wzbogaci tamtejszych konsumentów o 350 mld USD rocznie. O tyle więcej bez żadnego uszczerbku będą więc mogli wydać, a wydatki konsumpcyjne generują ok. 70% PKB w USA. W ostatnim kwartale wzrosły one o 3,3% po 2% na początku roku.
Z opublikowanego również wczoraj raportu Departamentu Pracy wynika, że szybszy wzrost skłania wreszcie pracodawców do ograniczania zwolnień. W minionym tygodniu liczba pierwszy raz składanych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych niespodziewanie spadła o 3 tys., do 388 tys. Ekonomiści prognozowali ich wzrost do 400 tys.
W wyniku zwiększonych zakupów konsumpcyjnych i inwestycyjnych zaczęły topnieć zapasy w przedsiębiorstwach produkcyjnych. W II kwartale zmniejszyły się one o 17,9 mld USD w stosunku rocznym po wzroście o 4,8 mld w poprzednich trzech miesiącach. Połączenie rosnących wydatków i malejących zapasów musi doprowadzić do zwiększenia produkcji, a więc zmniejszenia bezrobocia i dalszego przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego. Na bieżący kwartał prognozuje się 3,5-proc. zwyżkę, a na ostatni w tym roku 3,7-proc. wzrost PKB.
Wydatki rządu na obronę narodową wzrosły w II kwartale o 44,1% w stosunku rocznym i przez najbliższe miesiące będą utrzymywały się na wysokim poziomie ze względu na obecność amerykańskich wojsk w Iraku.