Reklama

Na wszystkim można było zarobić

Już czwarty miesiąc rosną notowania na warszawskiej giełdzie. Tak dobrej passy rynek nie miał od przełomu 1999 i 2000 roku, czyli czasów internetowej hossy. WIG20 zyskał w lipcu 10,8% - na zamknięcie wczorajszej sesji indeks miał 1387,1 pkt. Najlepszy miesięczny wynik w historii uzyskał WIRR, którego wartość wzrosła o 28%.

Publikacja: 01.08.2003 10:01

Do nazwania tego, co dzieje się na GPW hossą, w dalszym ciągu brakuje dobrej postawy największych spółek. Tylko w pierwszej połowie lipca ten segment rynku ruszył w górę szeroką ławą. Efektem przyspieszenia było 52-tygodniowe maksimum WIG20 na 1379,1 pkt. Wprawdzie w tym tygodniu rekord ten udało się poprawić, ale trend wzrostowy nie odzyskał na razie dawnej dynamiki.

Wraz z indeksem najwyższe kursy od 52 tygodni osiągnęło 14 z 20 spółek. Spośród spółek z WIG20 prawie 20% można było zarobić na walorach Budimeksu i KGHM. W przypadku Budimeksu zwyżka odbywa się w ramach długoterminowego trendu bocznego. Być może określenie jej przypadkową jest dla inwestorów, którzy kupili te akcje, krzywdzące, ale na razie tak to właśnie wygląda. Wyniki finansowe spółki w żadnym razie nie przemawiają za wybiciem z konsolidacji w górę - i w 2001 i 2002 Budimex notował straty. Podobnie było w pierwszym kwartale 2003 roku.

Zwyżce notowań KGHM sprzyjają wzrosty kursów surowców, które spółka wydobywa. Cena miedzi przekroczyła 1750 dolarów za tonę, srebro notowane jest powyżej 5 dolarów za uncję. Kurs akcji osiągnął 17 zł, co oznacza, że trend długoterminowy zmienił się z bocznego na wzrostowy.

Odwrót od banków

Jednym z głównych czynników hamujących tempo wzrostu kursów na warszawskiej giełdzie jest słaba postawa banków. Wynik za pierwsze półrocze 2003 roku podały już Bank Millennium i BZ WBK. W trakcie pierwszych 6 miesięcy 2003 roku Bank Millennium zarobił 33,8 mln zł, wobec 119,7 mln w analogicznym okresie ubiegłego roku. Regres zanotował także BZ WBK, którego zyski spadły o 24%, do 109,5 mln zł. Coraz głośniej mówi się też o wysokiej stracie Kredyt Banku w drugim kwartale tego roku, która może zmusić bank do podwyższenia kapitału. Te przykłady pokazują, że nawet jeśli mamy do czynienia z istotnym przyspieszeniem tempa wzrostu gospodarczego, to banki na razie tego nie odczuwają. W tym kontekście wysokie wyceny rynkowe (wskaźnik cena/zysk dla większości banków jest obecnie zdecydowanie wyższy niż w czerwcu 2002, czyli przed załamaniem rynku wywołanym kłopotami Stoczni Szczecińskiej) mogą być bardzo trudne do utrzymania. Przedsmak tego, co może się zdarzyć, mieliśmy w drugiej połowie miesiąca, kiedy istotnie spadły kursy największych banków: BPH PBK, BZ WBK i Pekao. Najmocniej obniżyły się notowania Pekao (zniżka wyniosła 8,5%), gdzie na obawy o wyniki finansowe nałożyła się zapowiedź zmiany na stanowisku prezesa zarządu - Marię Wiśniewską zastąpić ma były premier Jan Krzysztof Bielecki.

Reklama
Reklama

W lipcu indeks WIG Banki zyskał 7,1% i jest to najsłabszy wynik ze wszystkich wyliczanych przez giełdę wskaźników branżowych.

ComputerLand

- maszynka się zacięła

Drugim po bankach sektorem, który ma największy wpływ na wartość WIG20, jest informatyka. I tutaj również nie widać euforii. W połowie zeszłego roku maszynka do robienia pieniędzy, jaką był ComputerLand, zacięła się. Do tego stopnia, że w pierwszym kwartale 2003 spółka zanotowała stratę. Patrząc na zachowanie kursu akcji w lipcu i załamanie średnioterminowego trendu wzrostowego, kłopoty jeszcze się nie skończyły. W tabeli prezentującej lipcową stopę zwrotu ComputerLand znalazł się najniżej ze wszystkich spółek z WIG20 (-6,4 %).

Liderem spółek informatycznych był w lipcu ComArch. Na fali podpisywanych kontraktów zagranicznych kurs akcji wzrósł o 24% (najlepszy wynik spośród firm z WIG20), po raz pierwszy od maja 2002 roku przekraczając granicę 40 zł. To kolejna firma z WIG20, której akcje znalazły się w długoterminowym trendzie wzrostowym.Prawie jak bańka internetowa

W dalszym ciągu inwestorzy chętnie kupują średnie spółki. Kurs akcji Stalprofilu, lidera wzrostów w lipcu, zyskał 100%. Mimo że w ostatnich 12 miesiącach notowania wzrosły 840%, wskaźnik cena/zysk wynosi 8,5. Choć przy tak wysokiej stopie zwrotu brzmi to paradoksalnie, inwestorzy wciąż z nieufnością podchodzą do spółki. Wynikać to może z branży, w której firma działa (Stalprofil głównie handluje wyrobami hutniczymi), oraz ze składu akcjonariatu, gdzie najmocniejszą pozycję mają związki zawodowe.

Reklama
Reklama

To, co dzieje się w segmencie średnich spółek, w pewnym stopniu przypomina internetową hossę. Stopy zwrotu z najlepszych inwestycji zaczynają nawet przewyższać to, co można było zarobić między jesienią 1998 roku a wiosną 2000. Notowania najlepszego wtedy Optimusa zyskały ponad 700%. Jedną z podstaw wzrostów w trakcie technologicznej manii były zapowiedzi ogromnych inwestycji w internet - teraz niektóre spółki rosną pod zapowiadane przez zarządy kontrakty (np. Kopex). Różnica polega na tym, że przynajmniej w niektórych przypadkach średnich spółek można doszukać się fundamentalnych przyczyn wzrostu kursu.

W ostatnich tygodniach daje się zauważyć pogorszenie jakości trendu. O ile w początkowej fazie wzrostów inwestorzy skupiali się na spółkach, których sytuacja finansowa nie budzi zastrzeżeń, tak teraz zaczynają kupować wszystko co się rusza. W czołówce miesięcznej stopy zwrotu znalazły się spółki z reguły nie przynoszące zysku. 85% można było zarobić na akcjach NKT Kable, 84% wzrósł kurs Elkopu. Znacznie podrożały także akcje Swarzędza (75%) i Peepesu (59%).

Oznaką pogorszenia jakości trendu wzrostowego jest nie tylko zwyżka notowań firm, których "fundamenty" budzą wątpliwości, ale także zwiększone zainteresowanie spółkami o najniższej kapitalizacji. WIRR, w którego skład wchodzą firmy o najmniejszej wartości rynkowej, zyskał w lipcu 28% i jest to najlepszy wynik w historii. W środę indeks zakończył serię 19 wzrostowych sesji.

Wolumen najwyższy

od czterech lat

Trend wzrostowy przyciągnął na rynek nowych inwestorów. Miesięczny wolumen przekroczył 210 mln akcji i jest to najlepszy wynik od marca 1999 roku i drugi rezultat w historii.

Reklama
Reklama

Obroty na rynku kasowym zwiększają się od początku roku. Do lipca dokładnie odwrotny trend panował na rynku terminowym. Kontrakty na WIG20 mają za sobą najdłuższy w historii trend spadkowy obrotów. W czerwcu wolumen wyniósł ledwie 214 tys. kontraktów. W ostatnich tygodniach wszystko wróciło do normy - wolumen w lipcu przekroczył 360 tys. kontraktów. Można jednak przypuszczać, że marazm w pierwszej połowie roku wygonił część inwestorów na rynki zagraniczne, w tym na bardzo popularny od jakiegoś czasu forex. Ponieważ warunki do handlu są tam bardziej sprzyjające (większa płynność, niższe prowizje, więcej trendów), część z nich na naszą giełdą już nie wróci. W kontekście zbliżającego się terminu wprowadzenia do obrotu opcji (wrzesień 2003) uszczuplenie grona inwestorów może mieć bardzo istotne konsekwencje.

Złoty zaczyna się umacniać

Po prawie dwóch miesiącach z marazmu wychodzi rynek walutowy. Od początku czerwca euro notowane było między 4,4-4,5 zł. Wcześniejsze umocnienie wspólnej waluty w stosunku do złotego (o 10% od początku roku) było podawane jako jedna z przyczyn dobrych wyników giełdowych spółek (np. Dębica, Kęty). Ponieważ obecnie euro notowane jest już tylko po 4,73 zł, co zapowiada dalsze umocnienie złotego, czynnik walutowy przestaje korzystnie działać na wyniki finansowe eksporterów.

Po raz pierwszy od trzech miesięcy bardzo blisko powrotu ponad 4 zł był dolar. Ostatecznie jednak amerykańska waluta kończy miesiąc poniżej 3,85 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama