Do nazwania tego, co dzieje się na GPW hossą, w dalszym ciągu brakuje dobrej postawy największych spółek. Tylko w pierwszej połowie lipca ten segment rynku ruszył w górę szeroką ławą. Efektem przyspieszenia było 52-tygodniowe maksimum WIG20 na 1379,1 pkt. Wprawdzie w tym tygodniu rekord ten udało się poprawić, ale trend wzrostowy nie odzyskał na razie dawnej dynamiki.
Wraz z indeksem najwyższe kursy od 52 tygodni osiągnęło 14 z 20 spółek. Spośród spółek z WIG20 prawie 20% można było zarobić na walorach Budimeksu i KGHM. W przypadku Budimeksu zwyżka odbywa się w ramach długoterminowego trendu bocznego. Być może określenie jej przypadkową jest dla inwestorów, którzy kupili te akcje, krzywdzące, ale na razie tak to właśnie wygląda. Wyniki finansowe spółki w żadnym razie nie przemawiają za wybiciem z konsolidacji w górę - i w 2001 i 2002 Budimex notował straty. Podobnie było w pierwszym kwartale 2003 roku.
Zwyżce notowań KGHM sprzyjają wzrosty kursów surowców, które spółka wydobywa. Cena miedzi przekroczyła 1750 dolarów za tonę, srebro notowane jest powyżej 5 dolarów za uncję. Kurs akcji osiągnął 17 zł, co oznacza, że trend długoterminowy zmienił się z bocznego na wzrostowy.
Odwrót od banków
Jednym z głównych czynników hamujących tempo wzrostu kursów na warszawskiej giełdzie jest słaba postawa banków. Wynik za pierwsze półrocze 2003 roku podały już Bank Millennium i BZ WBK. W trakcie pierwszych 6 miesięcy 2003 roku Bank Millennium zarobił 33,8 mln zł, wobec 119,7 mln w analogicznym okresie ubiegłego roku. Regres zanotował także BZ WBK, którego zyski spadły o 24%, do 109,5 mln zł. Coraz głośniej mówi się też o wysokiej stracie Kredyt Banku w drugim kwartale tego roku, która może zmusić bank do podwyższenia kapitału. Te przykłady pokazują, że nawet jeśli mamy do czynienia z istotnym przyspieszeniem tempa wzrostu gospodarczego, to banki na razie tego nie odczuwają. W tym kontekście wysokie wyceny rynkowe (wskaźnik cena/zysk dla większości banków jest obecnie zdecydowanie wyższy niż w czerwcu 2002, czyli przed załamaniem rynku wywołanym kłopotami Stoczni Szczecińskiej) mogą być bardzo trudne do utrzymania. Przedsmak tego, co może się zdarzyć, mieliśmy w drugiej połowie miesiąca, kiedy istotnie spadły kursy największych banków: BPH PBK, BZ WBK i Pekao. Najmocniej obniżyły się notowania Pekao (zniżka wyniosła 8,5%), gdzie na obawy o wyniki finansowe nałożyła się zapowiedź zmiany na stanowisku prezesa zarządu - Marię Wiśniewską zastąpić ma były premier Jan Krzysztof Bielecki.