Od blisko dwóch miesięcy główne amerykańskie indeksy poruszają się w trendzie bocznym. Indeks S&P500 utknął pomiędzy 62-proc. zniesieniem impulsu spadkowego z 2002 roku, a linią szyi kilkuletniej formacji głowy z ramionami (975 pkt). Również powstrzymało wzrost Średniej Przemysłowej. W tym przypadku na zniżkę nie pozwala pięćdziesięciodniowa średnia oraz psychologiczne wsparcie na 9000 pkt.

Na razie nie ma jednoznacznych sygnałów pozwalających przewidzieć ewentualny kierunek wybicia z tejże stabilizacji. Na pewno nie będą nimi już wyniki spółek. Być może do bardziej zdecydowanego działania przekonają amerykańskich inwestorów dane makro. Tyle tylko, że sygnały płynące z gospodarki też nie są jednoznaczne.

Dwukrotny spadek liczby zarejestrowanych po raz pierwszy bezrobotnych poniżej magicznej bariery 400 tys. może dać powody do optymizmu. Zwłaszcza że jak podał wczoraj Departament Handlu, amerykańska gospodarka rozwijała się w II kwartale w tempie 2,4% (wstępny odczyt), podczas gdy rynek prognozował wzrost o 1,5%. Pomijając jednak już fakt sezonowego spadku bezrobocia, a także to, że wzrost PKB to głównie zasługa ogromnych wydatków na zbrojenia, inwestorów musi martwić duży spadek indeksu zaufania konsumentów. A to głównie od konsumentów zależy czy gospodarka wróci na ścieżkę stabilnego wzrostu gospodarczego. Tak, że i dane makro nie przybliżają nas do odpowiedzi, w którą stronę nastąpi wybicie.

Pozostaje więc obserwować rynek i reagować. Wyjście górą z konsolidacji otworzy bykom drogę ku szczytom z 2002 roku (S&P500 1173 pkt; DJIA 10635 pkt). Jednak oczekiwania na tradycyjną już jesienną bessę, w połączeniu z utrzymującymi się od kilku tygodni sygnałami sprzedaży, sugerują, iż jesteśmy świadkami dystrybucji. Rośnie więc prawdopodobieństwo wybicia dołem. W przypadku indeksu S&P500 będzie to równoznaczne z silnym sygnałem sprzedaży. Powrót bowiem poniżej linii szyi kilkuletniej RGR, to wyraźny sygnał, iż wybicie sprzed dwóch miesięcy powyżej 965 pkt było pułapką. Tym samym realne staną się spadki nawet do zeszłorocznych minimów.