Według Urzędu Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, liczba czynnych polis zwiększyła się w porównaniu z I kwartałem ub.r. o blisko 1,36 mln sztuk, z czego aż 1,06 mln przypada na klientów indywidualnych. Ten gwałtowny "wzrost" zainteresowania ochroną ze strony klientów indywidualnych jest zaskakujący, bo Polacy do tej pory byli bardzo wstrzemięźliwi, jeśli chodzi o zakup ubezpieczeń majątkowych.
Z danych nadzoru wynika, że w I kwartale o blisko dwie trzecie (o blisko 620 tys.) zwiększyła się liczba czynnych polis od kradzieży. Zawdzięczamy to dwóm z trzech największych zakładów ubezpieczeń. Skąd wziął się ten wzrost, do końca nie wiadomo. Na pewno tylko w części jest związany z 17-proc. wzrostem sprzedaży ubezpieczeń mieszkań i domków letniskowych. Co ciekawe, łączny przypis składki brutto z indywidualnych ubezpieczeń od kradzieży wzrósł w I kwartale br. o niecałe 20%. Niska średnia składka kwartalna (około 25 zł) - liczona od różnicy - wskazywałaby, że są to ubezpieczenia dołączane do innych produktów, np. kart bankowych, bądź jest to wynik zmiany zasad księgowania wpływów z tych polis w którymś z zakładów ubezpieczeń.
Wygląda na to, że lepsza sprzedaż polis mieszkaniowych pociągnęła w górę popyt na indywidualne ubezpieczenia odpowiedzialności ogólnej (114 tys.) oraz przynajmniej w części także ubezpieczeń następstw nieszczęśliwych wypadków (107 tys.). Coraz częściej są one dołączane do pakietów ubezpieczeń mieszkaniowych. W I kwartale br. wzrosła blisko o 15% również sprzedaż ubezpieczeń autocasco.
To, co może niepokoić, to znaczący (o około 200 tys.) spadek liczby czynnych polis obowiązkowych. W przypadku obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych wyniósł on blisko 118 tys. sztuk, a przecież liczba samochodów osobowych stale rośnie. Na pierwsze trzy miesiące przypada zazwyczaj szczyt sprzedaży tych polis. Wygląda więc na to, że liczba osób, które lekceważą obowiązek zakupu takich polis wzrosła.