W poniedziałek po wakacyjnej przerwie wznowiony zostanie proces przeciwko Grzegorzowi Wieczerzakowi, byłemu prezesowi PZU Życie. Oprócz niego na ławie oskarżonych zasiada dziewięć osób, z czego trzy to byli pracownicy PZU Życie. W piątek okazało się, że w procesie tym chce aktywnie uczestniczyć również poszkodowana spółka. - Zarząd podjął decyzję o skorzystaniu z przysługującego w takim przypadku prawa do wystąpienia w toczącym się postępowaniu karnym w charakterze oskarżyciela posiłkowego - poinformował Mikołaj Skorupski, zastępca rzecznika prasowego PZU Życie. Na pełnomocnika procesowego ubezpieczyciela została wyznaczona kancelaria prawna Łepkowski, Boszko i Wspólnicy.

Jak udało nam się dowiedzieć, adwokaci zajmują się tą sprawą już od kilku miesięcy. Po co? - Oskarżyciel posiłkowy ma status strony, dzięki czemu może aktywnie uczestniczyć w postępowaniu. Ma prawo m.in. do składania wniosków dowodowych, zadawania pytań oskarżonym czy biegłym - wyjaśnił mecenas Antoni Łepkowski. - W ten sposób można ujawnić fakty, które mogłyby umknąć zainteresowaniu sądu lub prokuratury - dodał. Mecenas Łepkowski bierze udział w rozprawach od początku procesu, czyli od 29 maja br. Na razie nie korzystał z przysługujących mu praw. - W pierwszym etapie procesu sąd ustalał kwestie proceduralne oraz przesłuchiwał oskarżonego, który nie był pracownikiem PZU Życie. Teraz po wznowieniu rozpraw wyjaśnienia w niedługim czasie będą składać również byli pracownicy: Jerzy B., Michał G., Dariusz J. oraz były prezes Grzegorz Wieczerzak. Wtedy też będziemy aktywnie uczestniczyć w postępowaniu procesowym - stwierdził.

Zarząd PZU Życie liczy, że korzystając z instytucji prawnej oskarżyciela posiłkowego zabezpieczy w maksymalnym stopniu interesy spółki, jej akcjonariuszy. Czy zamierza również dochodzić odszkodowania? Z tym trzeba będzie poczekać do postępowania dowodowego, a w szczególności rozpatrzenia przez sąd dowodów eksperckich, weryfikujących opinie biegłych z akt sprawy.