Reklama

Jerzy Hausner liczy na 10 mld zł

MSP zamierza zwiększyć prognozy przychodów z prywatyzacji w 2004 r. z 7,1 do 9,6-10 mld zł. Pozwoli to spłacić ponad 80% z 11,9 mld należności wobec OFE. Dzięki temu zapisowi o 2 do 3 mld zł zmniejszy się deficyt budżetu. Czyli tyle, ile zapowiedział we wtorek Jerzy Hausner.

Publikacja: 02.08.2003 10:21

W tym tygodniu ministrowie gospodarki i skarbu państwa poinformowali, że w przyszłym roku oczekują wyższych niż zapisane we wcześniejszych planach 7,1 mld zł wpływów z prywatyzacji. Według PAP, resort skarbu w projekcie planu prywatyzacji na przyszły rok zapisał 9,2 mld zł.

Będzie 10 mld zł

Minister gospodarki złożył we wtorek w Sejmie deklarację, że chce obniżyć deficyt budżetu na 2004 rok o 2-3 mld zł. Jednocześnie stwierdził, że oczekuje wyższych wpływów z prywatyzacji.

Jak się dowiedział PARKIET, chciałby on, aby w przeszłorocznej ustawie budżetowej zapisano 10 mld zł dochodów prywatyzacyjnych.

Problem OFE

Reklama
Reklama

Według założeń do budżetu w 2004 r. rząd zamierza przekazać do OFE kwotę 11,9 mld zł. Wydatek ten został zaksięgowany "pod kreską", czyli jako rozchód i nie wpłynął na wielkość deficytu. Źródłem jego sfinansowania mają być środki z prywatyzacji. Grzegorz Kołodko zapisał w swoim projekcie taką właśnie kwotę wpływów ze sprzedaży majątku państwowego i zamknął się w 33,1 mld deficytu. Tymczasem nowe założenia do budżetu przewidują jedynie 7,1 mld zł z tego źródła. Zabraknie więc 4,8 mld zł. Resort finansów nie sprecyzował jeszcze skąd chce je zdobyć. Może to być, np. dodatkowa emisja obligacji.

- Jeśli rząd zamierza wyemitować papiery skarbowe, wzrośnie zadłużenie sektora finansów publicznych. Natomiast deficyt pozostanie bez zmian - wyjaśnia Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

Fundusze

"nad kreską"?

Możliwe jednak, że nowy minister finansów postanowił w inny sposób pozyskać, a więc i zaksięgować brakującą część pieniędzy dla OFE. Jeżeli nie będą to obligacje, wydatek ten powinien zostać zapisany "nad kreskę", czyli wejść do wydatków i powiększyć o 4,8 mld zł deficyt budżetowy. A takiej właśnie sumy nie mogą się doliczyć analitycy, porównując 33,1-miliardowy deficyt Grzegorza Kołodki z 45,5 mld zł, zaplanowanymi przez ministra finansów Andrzeja Raczko.

- Dodając do 33 mld Grzegorza Kołodki 9 mld rezerwy rewaluacyjnej NBP oraz pozostałe, "zapomniane" wcześniej kwoty, mamy deficyt w wysokości ok. 44 mld zł. Minister Raczko znalazł dodatkowe dochody na kwotę 3,5 mld, więc deficyt powinien wynieść ok. 40,5 mld. Tymczasem mamy 45,5 zł i nikt nie wie, skąd taki wzrost wydatków - wylicza Marek Zuber, główny ekonomista TMS.

Reklama
Reklama

Z tych wyliczeń wynika, że nieuzasadniony wzrost wydatków powstał w efekcie uwzględnienia kwoty potrzebnej do sfinansowania zobowiązań wobec OFE. Jeśli tak jest, to wyjaśnia się również gdzie Jerzy Hausner znalazł 2-3 mld oszczędności. Zwiększając wpływy prywatyzacyjne o taką kwotę, zmniejszył jednocześnie wydatki i automatycznie ograniczył deficyt budżetu 2004 r. n

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama