Cena miedzi ponownie w piątek wzrosła i przed południem przekroczyła na Londyńskiej Giełdzie Metali poziom 1800 USD za tonę. Przyczyny obecnego wzrostu są dwie. Ważniejsza i długofalowa to kolejne dowody ożywienia gospodarczego w Stanach Zjednoczonych, co zapowiada zwiększenie popytu na miedź używaną w wielu gałęziach przemysłu i w budownictwie. Druga przyczyna jest mniej istotna, aczkolwiek w krótkim terminie jej skutki mogą być odczuwalne na rynku. Chodzi o zapowiedziany na sobotę strajk w należącej do BHP Billiton Group kopalni Escondida w Chile. Jest to największa na świecie kopalnia tego metalu. Za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono po południu na londyńskiej giełdzie 1792 USD, a więc o 6 USD więcej niż na czwartkowym zamknięciu.

Kontrakty terminowe na złoto ponownie w piątek staniały, co było spowodowane przedpołudniowym umacnianiem się dolara do euro. W ciągu minionego tygodnia kurs dolara wzrósł o 2,3%. Uncja złota z natychmiastową dostawą kosztowała na londyńskiej giełdzie 353,55 USD, a więc o 2,4 USD mniej niż na zamknięciu z poprzedniego dnia.

Ropa naftowa znowu w piątek zdrożała, a w ciągu minionego tygodnia jej cena wzrosła o 2,3%. Rynek zareagował tak jednak nie na decyzję OPEC o utrzymaniu pułapów wydobycia mimo spodziewanego wzrostu popytu. Ceny wzrosły, gdyż kolejny, szósty już zamach na rurociąg w Iraku, oddala termin powrotu na światowe rynki tamtejszej ropy. Coraz bardziej powszechne staje się przekonanie, że poziom wydobycia sprzed wojny Irak osiągnie nie wcześniej niż na początku przyszłego roku. Baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu kosztowała po południu 28,82 USD wobec 28,37 USD na zamknięciu dzień wcześniej.