Wydatki konsumpcyjne są tradycyjnie siłą napędową gospodarki USA, a ich znaczenie rośnie podczas słabej koniunktury, gdyż stanowią główny czynnik mogący ożywić aktywność ekonomiczną. To dzięki popytowi konsumpcyjnemu recesja w 2001 r. była krótsza i łagodniejsza niż zwykle. Amerykanie zwiększali bowiem wydatki, niezrażeni złą koniunkturą, co zdarzyło się po raz pierwszy od załamania gospodarczego w latach 1948-1949.
Wydatki amerykańskich konsumentów wykazują od trzynastu lat stałą tendencję zwyżkową, co jest pod tym względem rekordowo długim okresem. Sprzyjają temu najniższe od 45 lat stopy procentowe, a także polityka kredytowa producentów i firm handlowych, zachęcająca do zakupów. Olbrzymie ułatwienia i niezwykle dogodne warunki spłaty zrównoważyły negatywny wpływ największego od dziewięciu lat bezrobocia oraz rekordowego zadłużenia amerykańskich gospodarstw domowych.
Ich łączne zobowiązania sięgają 8,9 bln USD, a w ciągu dwunastu miesięcy do 31 marca br. niewypłacalność ogłosiła rekordowa liczba konsumentów, tj. 1,6 mln osób. Mimo to handlowe firmy detaliczne, takie jak Sears, Roebuck & Co., Lowe's i Best Buy, sprzedają lodówki czy pralki, rezygnując przez rok ze spłat rat kredytowych oraz odsetek.
Podobnie jest z kredytami hipotecznymi. Zazwyczaj udzielano ich na okres nie przekraczający 30 lat. Tymczasem ostatnio banki Washington Mutual i J.P. Morgan Chase przyznają tego rodzaju pożyczki ze spłatami rozłożonymi na 40 lat. Również producenci samochodów przyjęli taką taktykę i auto można kupić w kredycie nawet siedmioletnim.
Kredytodawcy chcą w ten sposób zmniejszyć miesięczne raty, tak aby na ich spłaty mogły sobie pozwolić osoby o niewielkich dochodach. Podejście takie jest uzasadnione w sytuacji, gdy zasoby netto amerykańskich gospodarstw domowych zmalały wraz ze spadkiem wartości lokat na rynku akcji.