Na spotkanie stawiło się kilkadziesiąt osób - udziałowców 4Media. Stosunkowo mało, biorąc pod uwagę, że rozdrobnienie akcjonariatu było w firmie bardzo duże, a płynność jej walorów rekordowa. - Na początek wystarczy grupa inicjatywna. Ważne jest, aby była nadal zdeterminowana i - powiedziałbym - solidna, czyli, by podjęła działania, które wspólnie zaplanowaliśmy - ocenia Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG.
Kogo pozwać?
Dyskusja rozpoczęła się od przedstawienia możliwości dochodzenia roszczeń od 4Media i jej menedżerów. Szybko uznano, że w przypadku spółki nie ma na co liczyć. - De facto nie ma ona żadnego majątku. Tymczasem jej menedżerowie mają się dobrze, a niektórzy są zamożnymi ludźmi - twierdzi M. Stępniewski.
Inwestorzy przyjęli, że lepszym rozwiązaniem jest wystąpienie z roszczeniami przeciwko osobom zarządzającym firmą. Nie wskazali nikogo konkretnie. Spółką kierował Wojciech Krefft, a później Dariusz Kaszubski. Szefem rady nadzorczej był Jacek Merkel.
W przypadku pozwu przeciwko menedżerom istnieją dwie możliwości: dochodzenia roszczeń na rzecz poszkodowanej spółki lub na rzecz poszkodowanych akcjonariuszy. Większość uczestników spotkania opowiedziała się za drugim rozwiązaniem - w nadziei, że uda się im odzyskać przynajmniej część utraconych pieniędzy.