- Polskie przedsiębiorstwa są jak bokser wagi lekkiej, który zostanie postawiony na ringu europejskim naprzeciw zawodnika wagi ciężkiej. Jedyną szansą dla niego są szybkie i sprawne ruchy - ocenia Marek Goliszewski, prezes BCC. - Firmy, mimo symptomów ożywienia gospodarczego, ciągle myślą o tym, jak się ratować. Część z nich rozważa przeniesienie działalności za granicę, choćby na Słowację - przestrzega.

Członkowie BCC są świadomi ostrej rywalizacji w pozyskiwaniu inwestorów w krajach europejskich. - Do tej samej konkurencji staną firmy z krajów wchodzących do Unii razem z Polską. O jej wynikach przesądzą także warunki tworzone dla przedsiębiorczości - twierdzi Tomasz Uchman, dyrektor Instytutu Lobbingu BCC. Tymczasem z jego analizy wynika, że Polska wypada znacznie gorzej od naszych sąsiadów. - O inwestorów zagranicznych najagresywniej walczą Słowacja i Węgry, a najbardziej logiczny system podatkowy wydaje się mieć Estonia - ocenia.

Zdaniem przedstawicieli BCC, polskie przepisy podatkowe są niespójne i niestabilne. - Identyczne z ekonomicznego punktu widzenia transakcje są różnie opodatkowane - wylicza Jerzy Małkowski, dyrektor Biura Ekspertów BCC.

BCC przedstawia własny program przyśpieszenia prywatyzacji. - Nie mamy zastrzeżeń do urzędników, lecz do samego procesu - mówi Grażyna Majcher-Madziak z Rady Organizatorów. - Prywatyzacja jest niezwykle zbiurokratyzowana. Recepta jest prosta - ograniczenie liczby wymaganych dokumentów do niezbędnych. Proponujemy też wprowadzenie procedur decyzyjnych na niższych szczeblach - dodaje.