17-proc. wzrost zysku przed podatkiem (z 53 mln do 64 mln funtów) między styczniem a czerwcem przyniósł firmie trzecie miejsce w rankingu najlepiej prosperujących firm wśród członków indeksu średnich spółek - FT-SE 250.
Zdaniem dyrektora generalnego Inchcape - Petera Johnsona, do poprawy wyników firmy walnie przyczyniło się nowe prawodawstwo Unii Europejskiej, rozluźniające związki producentów samochodów z dealerami. Poprzednie prawo poprzez selekcję uprawnionych dealerów hamowało konkurencję na rynku usług motoryzacyjnych i nie dawało szans niezależnym dystrybutorom. - Nowe zasady dały sprzedawcom aut o wiele większą kontrolę nad tym, gdzie i jak chcą prowadzić działalność - mówi P. Johnson. Według niego nowe prawo pozwoli firmie na korzystną renegocjację warunków współpracy z takimi gigantami jak BMW, Toyota czy Ford.
Inchcape, który rozprowadza także samochody luksusowe, jak maserati czy ferrari, połączył ogłoszenie pomyślnych wyników z zapowiedzią dalszej ekspansji. Sfinalizowany właśnie zakup sześciu salonów BMW za 20 mln funtów w okolicach Londynu uczynił zeń drugiego co do wielkości dealera niemieckich samochodów w Wielkiej Brytanii. Ambicje Inchcap idą dalej. Firma rozważa również otwarcie kolejnych salonów samochodowych w Belgii, Grecji i w Chinach.
Nie tylko biznesowy klimat Unii Europejskiej sprzyja firmie. Jak wynika z danych finansowych, zyski ze sprzedaży aut w Singapurze uległy podwojeniu - z 10,3 mln funtów do 20,1 mln. Singapurskie zyski są także zasługą liberalizacji w lokalnym prawodawstwie. Dotychczasowe prawo nakładało swoiste restrykcje na kupujących samochody. Miało to na celu zmniejszenie liczby aut na ulicach zatłoczonej wyspy.
Dochód z Singapuru wystarczył na zamortyzowanie mniejszych, niż się spodziewano, zysków z Hongkongu. Spadły one z 17 mln do 10 mln funtów, co nie przeszkodziło jednak Johnsonowi zapewnić inwestorów, że w drugim półroczu sytuacja w Hongkongu się poprawi.