Zysk netto banku wzrósł w II kw. do 782 mln euro (887 mln USD) lub 48 centów na akcję, z 534 mln euro (34 centów na akcję) w takim samym okresie przed rokiem. Analitycy spodziewali się wyniku netto na poziomie 698 mln euro. Rezerwy na pokrycie strat z nieściągalnych kredytów zmniejszyły się o 48%.

Do poprawy rezultatów ABN Amro przyczyniło się zmniejszenie kosztów m.in. w wyniku redukcji zatrudnienia o ponad 10 tys. osób, a także spadek liczby złych kredytów, gdyż koniunktura gospodarcza zaczęła się polepszać. Amsterdamski bank zarobił także na szczególnym powodzeniu kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych, gdzie stopa procentowa jest najniższa od 1958 r. Jednak popyt na te usługi słabnie za Atlantykiem, gdyż wzrasta oprocentowanie długoterminowe. - Biorąc pod uwagę spadek przychodów z kredytów hipotecznych w II półroczu, nadal spodziewamy się, że okres ten będzie lepszy niż przed rokiem - powiedział na konferencji prasowej prezes banku Rijkman Groenink.

Zysk ABN Amro z bankowości detalicznej w USA wzrósł o 22%, do 353 mln euro w wyniku spadku kosztów i rezerw na złe kredyty. Przychody nieznacznie zmieniły się w porównaniu z ub.r. i wyniosły 1,15 mld euro. ABN Amro jest jednym z największych zagranicznych banków w USA, gdzie działają należące do niego spółki Standard Federal i LaSalle Bank. Analitycy szacują, że kredyty hipoteczne stanowią tam teraz od 25 do 30% zysku wobec zaledwie 10% w 2001 r.

Holenderski bank zwolnił ponad 6 tys. osób ze swojego krajowego oddziału detalicznego i 4,5 tys. z centrali, aby utrzymać wzrost zysku w tych jednostkach. Kolejne 400 miejsc pracy zlikwidowano we francuskich oddziałach ABN Amro. Na koniec ub.r. spółka zatrudniała ok. 106 tys. pracowników. Łączne wydatki operacyjne spadły o 11%, do 2,97 mld euro, podczas gdy przychody zmniejszyły się o 2,9%, do 4,59 mld euro.