Reklama

Podaż zyskała wyraźną przewagę

Ostatni tydzień na amerykańskich giełdach upłynął pod znakiem doniesień z największej w historii aukcji obligacji rządowych. Zakończyła się ona połowicznym sukcesem. Wszystkie papiery sprzedano, ale z rentownością wyższą od notowanej na rynku wtórnym. Inwestorzy spodziewają się dalszego wzrostu rynkowych stóp procentowych. To zaś zapowiada pogorszenie koniunktury na Wall Street.

Publikacja: 09.08.2003 09:27

Najlepszym przykładem zmian w postrzeganiu przez inwestorów przyszłej koniunktury na rynku akcji była wtorkowa sesja. W tym dniu opublikowano wskaźnik aktywności gospodarczej w sektorze usług, reprezentującym 85% całej gospodarki USA. Jego wartość była najwyższa od 6 lat, co nie uchroniło indeksów od pokaźnej przeceny. Jej powodem był mały popyt na przetargu 3-letnich obligacji. Zrodził on obawy o fiasko reszty oferty (papiery 5- i 10-letnie). Obligacje zostały sprzedane, ale z rentownością wyższą od rynkowej. Oznacza to oczekiwanie na dalszy wzrost dochodowości instrumentów dłużnych, który będzie niekorzystny dla amerykańskiej gospodarki. Stopa procentowa w przypadku kredytów hipotecznych już wzrosła do najwyższego poziomu od roku. Stanowi to kolejny problem, obok bezrobocia (w lipcu o 43% w porównaniu z czerwcem wzrosła liczba planowanych zwolnień w amerykańskich firmach), dla zadłużonych gospodarstw domowych.

S&P 500 zmienił trend

Wtorkowa zniżka w istotny sposób wpłynęła na krótkookresowy układ sił na amerykańskich parkietach. Coraz śmielej można mówić o zmianie tendencji na spadkową. Zarówno na S&P 500, jak i Nasdaq mamy sekwencję położonych coraz niżej dołków. To wyczerpuje definicję trendu zniżkowego. Jednak sprzedający nie postawili jeszcze kropki nad i. W przypadku "pięćsetki" jest nią poziom 966 pkt. Dopóki nie zostanie przełamany, istnieje możliwość pozytywnej interpretacji wykresu (choć z każdym dniem jest o to coraz trudniej). Optymiści z pewnością zauważą na nim kształtowaną drugi miesiąc formację flagi i uznają ją za zapowiedź kontynuacji rozpoczętej w marcu zwyżki. Rzeczywiście, wymowa tej figury jest korzystna dla posiadaczy akcji. Jednak takie podejście do wykresu S&P 500 ma dwie wady. Po pierwsze, na razie nie nastąpiło wybicie z formacji zgodnie z kierunkiem średnioterminowego trendu w górę. Po drugie, jeszcze kilka dni temu mogliśmy wskazać inną figurę o optymistycznym wydźwięku - chorągiewkę, której dolną granicę wyznaczała prosta biegnąca po dołkach z 30 czerwca i 21 lipca - lecz została ona zanegowana.

O tym, że pomimo przełamania przez S&P 500 zamknięcia z końca czerwca (975 pkt), sytuacja nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta, informuje też dzienny MACD. Przypomnijmy, że jest to jeden z najpopularniejszych wskaźników, podążających za trendem. W ostatnich dniach dotarł on do poziomu równowagi. Wystarczy pobieżna obserwacja przeszłości, by zauważyć, że jego przekroczenie od góry stanowiło od chwili rozpoczęcia bessy bardzo istotny sygnał. Kilka razy trafnie przestrzegało przed rozpoczęciem trwałej fali zniżek. Przy tym ze 100-proc. skutecznością pozwalało przyjąć, że nie dojdzie do przebicia szczytu, ustanowionego przed spadkiem MACD w obszar wartości ujemnych. Jeśli więc w najbliższych dniach ten wskaźnik przełamie poziom 0, ograniczona do minimum będzie szansa na wyjście S&P 500 ponad czerwcową górkę.

Zamknięcie poniżej 966 pkt ostatecznie rozpocznie korektę wiosennej fali zwyżkowej i z dużym prawdopodobieństwem będzie oznaczać początek nowej fali bessy, która sprowadzi indeks poniżej ubiegłorocznego minimum. Tworzona przez 2 miesiące konsolidacja będzie paliwem dla zniżki przez długie tygodnie. W tym czasie inwestorzy kupowali akcje w nadziei na dobre dla gospodarki i giełdy drugie półrocze. Opuszczenie jej dołem wyrazi utratę tej nadziei i przekonanie, że nie warto dłużej trzymać akcji w portfelach.

Reklama
Reklama

Sygnał sprzedaży na Nasdaq

Poruszający się od początku marca w kanale wzrostowym Nasdaq opuścił tę formację w ostatni wtorek. Przełamał jednocześnie czerwcowy szczyt. Spadek poniżej poprzedniej górki nie zdarzył się od prawie 5 miesięcy. Na dziennym MACD można zauważyć formację głowy z ramionami. Przecięta od góry została średnia krocząca z 45 sesji, powyżej której indeks zwyżkował od połowy marca. Ten zestaw czynników zdecydowanie przemawia za zniżką w kierunku 1488 pkt, gdzie wypadł szczyt jesienią ub.r. Od tego, czy zostanie on obroniony, zależeć będzie interpretacja notowań od jesieni 2002 r. Dopóki Nasdaq pozostaje powyżej tej wartości, można liczyć, że bessa odeszła do historii i mamy do czynienia z trwałym wzrostem kursów akcji z sektora technologicznego. Przebicie 1488 pkt skłoni do potraktowania ostatnich trzech kwartałów notowań jako korekty całej bessy.

Na parkietach europejskich największe zmiany zaszły we Frankfurcie. Na tamtejszym DAX-ie od połowy czerwca kształtowała się formacja klina. W środę doszło do jej opuszczenia dołem. To sygnał pogorszenia koniunktury. Jest on tym bardziej wiarygodny, że od kilku tygodni kolejne dołki zachodzą na poprzedzające je szczyty, a ostatnia fala wzrostowa jest najsłabsza z tych, jakie wystąpiły od marca. Wskazuje to na słabnięcie presji popytowej.

Japoński Nikkei 225 przełamał ostatnio dwie kolejne linie trendu zwyżkowego, ale spadek został zatrzymany przez lipcową lukę hossy w okolicy 9280 pkt. Wraz ze szczytem z drugiej połowy czerwca przy 9140 pkt chroni ona przed pogłębieniem spadku. Przekroczenie mniejszej z tych wartości powoduje, że należy się liczyć z tym, że majowo-czerwcowa poprawa notowań była jedynie odreagowaniem przeceny trwającej od wiosny 2002 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama