Przy tak dynamicznych ruchach, jak w przypadku tej spółki, analiza techniczna ma ograniczoną przydatność. Można jedynie po raz kolejny przypomnieć o zdyscyplinowanym zarządzaniu kapitałem, jeśli już decydujemy się na taką inwestycję.
Do ciekawych wniosków prowadzi spojrzenie na wykres NKT Cables przez pryzmat średniej ceny z ostatnich 6 miesięcy. Pomimo ostatniej zwyżki podniosła się ona nieznacznie, do 5,7 zł. To minimalna cena, po jakiej te walory mogłyby teraz zostać wycofane z obrotu, gdyby główny akcjonariusz zdecydował się na wezwanie. Odchylenie kursu od takiej teoretycznej ceny wezwania jest najwyższe w historii notowań spółki, co skłania do przekonania, że kupujący te papiery wychylili wahadło kursu zdecydowanie za mocno na północ. To może sprowokować gwałtowną korektę ostatniej zwyżki.
Z punktu widzenia atrakcyjności NKT Cables w dłuższym terminie najlepszym rozwiązaniem byłoby schłodzenie nastrojów i wykonanie przez kurs ruchu powrotnego w okolice 10 zł. Przełamanie głównej linii trendu przemawiałoby za kontynuacją zwyżki bez ostudzenia klimatu wokół spółki. Po wczorajszej sesji, podczas której pokazała się znaczna podaż (wolumen obrotu był największy od 1997 r.) i ujawniła się chęć realizacji zysków, nie będzie to takie łatwe. Niepokojącym sygnałem dla posiadaczy tych walorów stanie się zniżka poniżej 14,2 zł, która może przełożyć się na głębszą korektę.