Euforyczne nastroje, towarzyszące notowaniom praktycznie od zeszłotygodniowego wybicia w górę z diamentu, utrzymały się tylko w pierwszej godzinie wczorajszych notowań. Później z każdą chwilą było coraz gorzej. Wykres odnalazł wsparcie dopiero w połowie wtorkowej świecy (1425 pkt).

Nawiązując do wspomnianego na wstępie diamentu - zasięg wybicia z tej formacji kształtował się w okolicy 1435 pkt i na razie w cenach zamknięcia nie został znacząco przekroczony. Po dzisiejszej świecy przypominającej zasłonę ciemnej chmury dalsze wzrosty w najbliższym czasie stoją pod znakiem zapytania. Wprawdzie diament to już przeszłość, jednak przedłużenie ramion tej formacji tworzy obecnie kanał trendowy. Ma on o tyle duże znaczenie, że wykres kontraktów najprawdopodobniej zmierza właśnie do górnego ograniczenia owego kanału (1415 pkt). W przypadku testu tego wsparcia, prawdopodobnie pojawią się obawy o skuteczność wybicia z lipcowo-sierpniowej konsolidacji. Stąd już tylko krok do głębszej korekty. Dolne ograniczenie kanału znajduje się teraz na 1350 pkt. Średnioterminowa linia trendu, łącząca dołki z trzech ostatnich miesięcy, leży na 1300 pkt.

Środowe osłabienie nie pojawiło się w miejscu przypadkowym. Strefa 1450-1475 pkt stanowi po pierwsze zasięg wzrostu z rocznej formacji "W" i, po drugie, szyję znacznie obszerniejszego, bo 2-letniego podwójnego dna. Jak widać, stawka obecnego starcia podaży z popytem jest wysoka. Rynek miał szansę, by opuścić horyzont, zmieniając go na długoterminowy trend wzrostowy, ale na razie nie została ona wykorzystana. Zapewne nie jest to jeszcze koniec starań strony popytowej, których ukoronowaniem miałaby być kontynuacja trendu. Wskazuje na to w szczególności stan oscylatorów, gdzie MACD utrzymuje sygnał kupna, a RSI zniosło lipcowy ciąg negatywnych dywergencji.