Reklama

Gorący rynek

Z Pawłem Homińskim, zarządzającym aktywami PTE Dom rozmawia Dariusz Wolak

Publikacja: 16.08.2003 09:32

Ostatnie miesiące to silne wzrosty na rynku akcji. Czy są uzasadnione?

Hossa, z którą mamy do czynienia od kilku miesięcy, ma dwa podłoża. Pierwsze, to spadek stóp procentowych. Lokowanie oszczędności w papiery dłużne przestaje być opłacalne i nie przynosi już takich stóp zwrotu jak jeszcze w ubiegłym roku. Inwestorzy są skłonni akceptować większe ryzyko i łaskawszym okiem patrzą na giełdę papierów wartościowych. Drugi czynnik to ożywienie gospodarcze. Kondycja finansowa spółek giełdowych, wyraźnie się poprawia. Lepsze wyniki, wyższe zyski zachęcają do kupowania akcji po wyższych cenach.

Kto przystąpił do wzmożonych zakupów - czy są to inwestorzy krajowi, czy zagraniczni?

Myślę, że popyt na akcje zgłaszają zarówno polscy, jak i zagraniczni inwestorzy. Rodzimy kapitał interesuje się zwłaszcza spółkami średniej wielkości. W takich inwestycjach specjalizują się ostatnio fundusze inwestycyjne, do których szerokim strumieniem płyną nowe kapitały. Można powiedzieć, że nastąpiła bezprecedensowa mobilizacja oszczędności w ramach TFI.

Skąd wzięła się "moda" na mniejsze spółki?

Reklama
Reklama

Gracze szukają mniejszych spółek, bo duże stały się relatywnie droższe. Nie można także zapominać, że wraz z rozwojem trendu rośnie tendencja do spekulacji. Inwestorzy akceptują większe ryzyko, żeby osiągać wyższe zyski. Stąd biorą się kilkusetprocentowe stopy zwrotu, jakie w ostatnim okresie można było wypracować na akcjach niektórych spółek.

Jaki jest, Pana zdaniem, scenariusz na II półrocze 2003? Czy trend wzrostowy będzie kontynuowany?

W tej chwili najważniejszym argumentem byków jest sytuacja popytowo-podażowa. Na tym poziomie rynek może być podatny na spekulacje i gwałtowne zmiany cen w jedną i drugą stronę. Byłbym zdziwiony, gdyby rok zamknął się na poziomach wyższych od obecnych. Nie można zapominać, że obecna hossa trwa już od kilku miesięcy bez żadnej korekty. Kilkutygodniowe spadki, mimo że nie muszą być głębokie, mogą trochę ostudzić zapał do kupowania akcji. W długim horyzoncie na warszawski parkiet będzie nadal dopływał nowy kapitał, który będzie ciągnął kursy spółek w górę.

Od stycznia 2004 r. rząd zamierza opodatkować giełdowe zyski. Czy skłaniać to będzie inwestorów indywidualnych do wzmożonych zakupów przed końcem bieżącego roku?

Nie sądzę, żeby ten element decydował o tym, że drobni gracze wracają na warszawski parkiet. W tym przypadku większe znaczenie ma efekt psychologiczny. Inwestorzy czytają w gazetach, że na akcjach znowu można nieźle zarabiać. Ich decyzje mają podłoże czysto spekulacyjne.

Proszę ocenić wyniki spółek za drugi kwartał. Czy widoczne są efekty podejmowanej przez spółki restrukturyzacji? Czy uzasadniają aprecjację kursów?

Reklama
Reklama

Wiele średnich i małych spółek pokazało przyzwoite lub dobre wyniki, w większości uzasadniające poprzedni wzrost. Z kolei można powiedzieć, że tuzy zawiodły. Być może dlatego, że często nie mają konkretnego właściciela, wymuszającego poprawę wyników.

Które branże lub spółki będą w kolejnych kwartałach pozytywnie wyróżniać się na tle rynku?

Myślę, że warto zainteresować się branżą informatyczną. Nie dotyczy to jednak wszystkich spółek. Kursy Prokomu czy ComArchu są już wyśrubowane i trudno je uznawać za atrakcyjne. Radziłbym zwrócić uwagę na nieco zapomniany ComputerLand, który zapowiada, że druga połowa roku będzie dla niego znacznie lepsza. Ciekawymi inwestycjami mogą być papiery mniejszych przedsiębiorstw z tego sektora: Emaksu, Telmaksu czy CSS. Kursy tych firm, w miarę jak będą one pokazywały coraz lepsze wyniki, będą szły w górę. Zwróciłbym uwagę zwłaszcza na te spółki, które jeszcze bardzo nie zdrożały.

Czy na GPW są jeszcze "rodzynki", spółki nie zauważone przez graczy, mające duży potencjał wzrostowy?

Jest kilka spółek średniej wielkości, które powinny kosztować o połowę więcej, niż kosztują teraz. Wolałbym jednak nie wymieniać ich nazw. Część z nich już sporo wzrosła, ale nawet kilkudziesięcioprocentowy Unikałbym spółek...

Konsekwentnie unikałbym banków. Nie widzę możliwości szybkiego wzrostu przychodów. W pierwszym półroczu wynikom pomogły zdarzenia jednorazowe (typu PolCard), w drugim może pomóc mniejsze tempo tworzenia rezerw, ale polskie banki - będąc niemal najdroższymi w Europie - nie są najwidoczniej w stanie generować stale ROE (zwrot z kapitałów - przyp. red.) na poziomie 20%. Gracze inwestujący bardziej ryzykownie, mogą zwrócić uwagę na BRE Bank. Pozostałe instytucje, Pekao, BPH PBK czy BZ WBK, raczej nie są w stanie zaskoczyć rynku niczym pozytywnym.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama