- Ziarna nie trzeba w tym roku importować. Susza nie wyrządziła szkód, które mogłyby zachwiać rynkiem - twierdzi Wojciech Olejniczak, szef resortu rolnictwa. Ministerstwo robi jednocześnie wszystko, aby polskie zboże zostało w kraju. Od 25 sierpnia specjalne rozporządzenie wprowadzi zasadę, że każda firma, zamierzająca wywieźć z kraju pszenicę, będzie musiała zapłacić ministerstwu 300 zł od tony. Ma to zniechęcić przedsiębiorców do wywozu plonów z kraju. - Dzięki temu unikniemy sytuacji, w której na jesieni sprzedalibyśmy pszenicę, a na wiosnę musielibyśmy ją importować - uważa minister rolnictwa. Takie przepisy będą obowiązywały w Polsce po raz pierwszy. Zdaniem Bohdana Judzińskiego, szefa Izby Zbożowo-Paszowej, rząd powinien też maksymalnie ułatwić import zboża do Polski.

Główny Urząd Statystyczny wstępnie oszacował, że tegoroczne zbiory wyniosą 22-23 mln ton, czyli będą o 10% niższe niż w roku ubiegłym. Prezes GUS zaznaczył, że skup zbóż z dopłatami Agencji Rynku Rolnego przebiega wyjątkowo dobrze, ale rynkowy jest o jedną trzecią mniejszy niż przed rokiem, a ceny są przeciętnie o 10% wyższe.

W tym roku ARR obejmie systemem dopłat 5,1 mln ton pszenicy i 700 tys. ton żyta, czyli o 1 mln ton zboża więcej niż rok wcześniej. Dopłaty za każdą tonę żyta wynoszą od 75 do 85 zł i od 110 do 130 zł za tonę pszenicy. ARR na szeroką skalę wprowadziła też dopłaty do przechowywania pszenicy. Ma to skłonić rolników do zatrzymania zboża w kraju i sprzedaży go później na naszym rynku.