Pod koniec ub.r. kredyty mieszkaniowe stanowiły 23,3% wszystkich należności sektora bankowego. Do końca czerwca tego roku wskaźnik ten wzrósł do 25%. - W Polsce za kilka lat chętnych do wzięcia kredytu na cele mieszkaniowe będzie coraz więcej, natomiast środki banków wyczerpią się. Rozwiązaniem jest emisja papierów wartościowych, których zabezpieczeniem są nieruchomości - powiedział Zbigniew Krysiak przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości w Związku Banków Polskich.
Jego zdaniem, nigdzie w świecie nie finansuje się kredytów mieszkaniowych wyłącznie ze źródeł bankowych. - Duża ich część finansowana jest np. przez emisję listów zastawnych. W Polsce takie instrumenty mogłyby kupować fundusze emerytalne - stwierdził Z. Krysiak.
Zdaniem prezesa Związku Banków Polskich Krzysztofa Pietraszkiewicza, kluczowa dla dalszego obniżania kosztów kredytów mieszkaniowych jest dobra i pewna informacja o kliencie. - Informacje takie są nam potrzebne do zarządzania ryzykiem. Bez niej musimy bardzo często tworzyć nadmierne rezerwy - powiedział K. Pietraszkiewicz.
Według Z. Krysiaka, w Polsce jest w tej chwili zapotrzebowanie na ok. 4 mln mieszkań nowych i do remontu. Oznacza to, że wartość kredytów potrzebnych do ich sfinansowania wyniosłaby ok. 240 mld zł. Realizacja takiego popytu na mieszkania w okresie15 lat wymagałaby udzielania kredytów średnio ok. 16 mld rocznie. Po takim okresie portfel kredytowy wynosiłby ok. 15% PKB.