NAPF nie jest w swojej akcji osamotnione. To samo jest przedmiotem usilnych zabiegów QCA (Quoted Companies Alliance) - lobby firm pozostających poza londyńskim indeksem FT-SE 350, grupującym dużych i średniej wielkości emitentów. Inicjatywa ma duże poparcie kół rządowych, które usilnie promują wizerunek Wielkiej Brytanii jako raju dla małej przedsiębiorczości.

Mimo zabiegów mających na celu polepszenie klimatu inwestycyjnego wokół mniejszych emitentów, liczby nie przedstawiają się najlepiej. Badania prowadzone przez QCA wskazują na trend zniżkowy, jeśli chodzi o kapitał kierowany do małych przedsiębiorstw ze strony funduszy emerytalnych, inwestycyjnych i domów maklerskich. W 1996 r. w niewielkie spółki zainwestowano 7 mld funtów. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju przedsiębiorczości na Wyspach, szacowano, że w 2001 r. (ostatnie zweryfikowane dane) do małych firm napłynie kapitał w wysokości ok. 18 mld funtów. W rzeczywistości wartość inwestycji wyniosła wówczas 12,3 mld funtów. Szacunki dotyczące inwestycji w 2002 r. i w roku bieżącym również nie są optymistyczne.

W dobie konsolidacji światowych rynków drobny biznes ucieka z pola widzenia menedżerów funduszy inwestycyjnych. Tymczasem dane z rynku wskazują, że jest to błędne podejście. W ostatnich pięciu latach FT-SE Small Cap - wskaźnik grupujący najmniejsze spółki z giełdy londyńskiej - zanotował o 30% silniejszy wzrost od wskaźnika a brytyjskich blue chips - FT-SE 100. Także w tym roku sytuacja wygląda podobnie. Od marca br. indeks FT-SE Small Cap wzrósł o 33%, podczas gdy FT-SE 100 zyskał "tylko" 26,3%.