Wyniki gospodarki francuskiej za drugi kwartał są nieprzyjemnym zaskoczeniem. Zamiast spodziewanej przez ekonomistów stagnacji, produkt krajowy brutto zmalał o 0,3%, wobec wzrostu o 0,2% w pierwszym kwartale.
Spadek może wpłynąć ujemnie na ogólny wynik gospodarki strefy euro. Zaledwie tydzień temu eksperci Eurostatu przypuszczali, że po uwzględnieniu recesji w Niemczech, Włoszech i Holandii łączny PKB dwunastu państw unii walutowej nie zmienił się w II kwartale. Dane francuskie sugerują jednak ogólny spadek o 0,1%. Ostateczny rezultat będzie znany po publikacji 2 września wyników gospodarki hiszpańskiej.
Niespodziewane pogorszenie koniunktury we Francji jest przede wszystkim efektem dwóch zjawisk. Pierwsze to największe od trzech i pół roku bezrobocie, obejmujące 9,5% czynnej zawodowo ludności. Brak pracy wpływa negatywnie na nastroje konsumentów, które są najgorsze od sześciu i pół roku. To zaś odbija się na popycie. W drugim kwartale wydatki konsumpcyjne zmniejszyły się we Francji o 0,2% po wzroście o 0,5% w okresie od stycznia do marca. Był to pierwszy tego rodzaju spadek od czwartego kwartału 1996 r.
Nie mniej ważną przyczyną osłabienia aktywności gospodarczej jest aprecjacja euro, która zmniejsza opłacalność wywozu. Wpływy eksportowe zmalały w minionym kwartale o 0,6%, podczas gdy wydatki importowe nie uległy zmianie. Niekorzystne wyniki handlu zagranicznego zmniejszyły PKB o 0,2%. Mały popyt zniechęca do inwestycji, które po wzroście o 0,1% w pierwszym kwartale zmniejszyły się w okresie od kwietnia do czerwca o 0,2%. Nakłady inwestycyjne francuskich przedsiębiorstw spadły jeszcze bardziej, bo o 0,6%.
Premier Francji Jean-Pierre Raffarin nie jest dobrej myśli. Jego zdaniem, tegoroczny wzrost gospodarczy we Francji może wynieść tylko 0,8%, co byłoby najwolniejszym tempem od dziesięciu lat. Dlatego, wbrew rygorystycznym zasadom obowiązującym w UE, nie zamierza ograniczać deficytu budżetowego, gdyż ewentualna podwyżka podatków i redukcja wydatków publicznych groziłaby recesją. W 2004 r. premier zamierza obniżyć podatek dochodowy, aby w ten sposób ożywić aktywność w gospodarce.