Kwota dokonanych wpłat jest większa od dotychczasowego rekordu odnotowanego przez Tremont w IV kw. 2001 r., który wynosił 8,82 mld USD. Wpływy netto w pierwszej połowie br. wyniosły 20,8 mld USD, co przewyższa sumę pieniędzy ulokowanych w funduszach w całym ubiegłym roku. Wówczas przyciągnęły one 16,2 mld USD.

W II kwartale br. z funduszy do rąk inwestorów trafiło 1,05 mld USD, o ponad połowę mniej niż w I kw. Wynika to z faktu, że znacznie mniej tych instytucji zostało rozwiązanych. Środki wpłacone do nowo powstałych funduszy to około 1,7 mld USD.

Instytucje zarządzające pieniędzmi na przyszłe emerytury, a także inni inwestorzy lokują coraz większe kwoty w funduszach hedgingowych. Wybierają szerszy wachlarz instrumentów inwestycyjnych, by rozłożone między nie środki przynosiły jak najwyższe zyski. W ciągu 12 miesięcy zakończonych 31 marca br. fundusze hegingowe osiągnęły średnią stopę zwrotu w wysokości 4,59%. W tym samym czasie indeks największych amerykańskich spółek S&P 500 stracił 25%. - Inwestorzy opierali swoje decyzje o lokowaniu środków na wynikach na koniec drugiego kwartału tego roku - twierdzi Stephen Jupp, dyrektor ds. badań ilościowych w Tremont.

Jupp oczekuje, że mimo odrodzenia na rynkach akcji, instytucje zarządzające programami emerytalnymi będą lokować jeszcze większe kwoty w funduszach hedgingowych, aby zdywersyfikować portfele. Kolejne kwartały pozwolą zweryfikować tę teorię. Indeksy giełdowe regularnie pną się do góry i na akcjach można zarobić lepiej niż na innych inwestycjach. S&P 500 zyskał od początku roku do lipca 14%, a indeks funduszy hedgingowych obliczany przez CSFB i Tremont wzrósł o 8%.