Ostatni tydzień na światowych rynkach przyniósł w końcu pewne ożywienie. Choć duża część indeksów giełdowych cały czas porusza się w ramach dwumiesięcznych konsolidacji, to jednak niektóre już ją opuściły. Po ostatniej, kolejnej nieudanej próbie przełamania dolnego ograniczenia konsolidacji, część indeksów rozpoczęła wzrosty. Jak się okazało na tyle silne, że wciągu kilku dni pokonane zostały szczyty z połowy czerwca bieżącego roku. Dla odmiany jednak tym razem prym wiodły giełdy europejskie, a za nimi podążał rynek amerykański. Umiarkowane wzrosty panowały również na większości rynków środkowoeuropejskich. W ostatnim tygodniu przewodził im jednak nie WIG, lecz BUX, który zwyżkował powyżej maksimum z początku czerwca.
W ciągu ostatnich dni zachodnie rynki pokazały siłę, o którą trudno było je podejrzewać jeszcze dwa tygodnie temu. W drugiej połowie ubiegłego tygodnia CAC-40 i FT-SE 100 pokonały górne ograniczenia konsolidacji, w których poruszały się już od ponad dwóch miesięcy. Kilka dni później w ślad za nimi podążył Dow Jones. Cały czas słabiej zachowuje się DAX, jak też dwa pozostałe, główne indeksy amerykańskie. Choć większość inwestorów pewnie cieszy ta siła rynku, to jednak z pewnością nie należy popadać w skrajny optymizm. Osobiście niepokoi mnie brak potwierdzenia ze strony pozostałych indeksów. Nie jest to oczywiście powód, by nie inwestować na zwyżkujących rynkach, ale zarazem nie widzę jeszcze powodów, by mówić o ogólnoświatowej hossie. Być może jeszcze ona nastąpi, ale jak na razie zbyt mało na nią wskazuje. A już na pewno, do grona zwyżkujących indeksów musiałby dołączyć S&P 500, który cały czas pozostaje w trendzie horyzontalnym.
Tendencji wzrostowej poddały się również rynki środkowoeuropejskie. W ostatnim tygodniu można było jednak odnieść wrażenie, iż nieco osłabł popyt na naszej rodzimej giełdzie, zaś wzmógł się na giełdzie węgierskiej. BUX zdołał pokonać maksimum z początku czerwca i wydaje się, że będzie dalej kontynuował zwyżkę. Najsłabiej natomiast, cały czas zachowuje się rynek czeski. PX 50 już od początku sierpnia stoi właściwie w miejscu.