"Japonia stoi przed istotnym punktem zwrotnym. Koniec deflacji zbliża się i niedługo będzie w zasięgu wzroku" - pisze Jesper Koll, główny analityk tej gospodarki w Merrill Lynch, w raporcie zatytułowanym "Sayonara Deflation".
Ekonomista podaje trzy powody, dlaczego oczekuje rychłego zaniku deflacji. Po pierwsze, są oznaki, że wzrost popytu wewnętrznego rozprzestrzenia się na coraz więcej sektorów gospodarki. Inwestycje przedsiębiorstw rosną, a konsumenci zwiększają zakupy w wyniku lepszej sytuacji na rynku pracy i wyższych dochodów.
Po drugie, obecna polityka rządu i Banku Japonii jest zdecydowanie proinflacyjna. Stosowanie neutralnej bądź lekko restrykcyjnej polityki fiskalnej i luźnej polityki monetarnej zupełnie zmienia perspektywy makroekonomiczne kraju.
Po trzecie wreszcie, w obliczu rosnących cen ludzie zmniejszą zasoby posiadanej gotówki, napędzając tym samym popyt. Szacuje się, że Japończycy trzymają w domach ok. 40 bln jenów (338 mld USD), co stanowi ok. 8% PKB. Jeśli te pieniądze wpłyną do systemu bankowego i gospodarki, wystarczą na kilkakrotne wypełnienie luki deflacyjnej - uważa Koll.
Perspektywy japońskiej gospodarki, wg Merrill Lynch, są znacznie lesze niż przewidywania innych ekspertów. Niedawny sondaż wśród dwunastu uznanych japońskich instytucji ekonomicznych, przeprowadzony przez dziennik gospodarczy "Nihon Keizai Shimbun", pokazał, że dziewięć z nich przewiduje spadek PKB w roku fiskalnym zaczynającym się w kwietniu 2004 r., a wszyscy spodziewają się obniżki PKB w roku bieżącym.