Reklama

S&P słabnie

Wiosenny szał zakupów na światowych rynkach akcji znacznie osłabł. Wyjątkiem jest niestrudzona Japonia, która kontynuuje wzrosty najsilniejsze od 2000 roku. Najistotniejszy indeks na świecie - S&P 500 - od wielu tygodni oscyluje wokół 1000 pkt.

Publikacja: 23.08.2003 09:37

Inwestorzy zaczęli uważniej przyglądać się wynikom finansowym, a nie kupować akcje za wszelką cenę. Wyhamowanie hossy na S&P 500 sprzyja takiemu podejściu. Coraz trudniej wówczas zarabiać, gdyż cały rynek nie rośnie. Okazji jest coraz mniej, dlatego inwestorzy muszą dokonywać selekcji, biorąc pod uwagę wyniki finansowe.

Stany Zjednoczone

Dotychczasowe rezultaty korporacji zza oceanu stanowiły uzasadnienie dla zwyżki, czego nie da się powiedzieć o jej skali. Od dna marcowego indeks szerokiego rynku zyskał 1/4. Jeszcze lepiej wiodło się Nasdaq Composite, który powiększył w tym czasie swoją wartość o 40%. Według obliczeń analityków agencji Thomson First Call, tempo wzrostu zysków osiągnęło już szczyt. W I kwartale tego roku zyski operacyjne firm z S&P 500 zwiększyły się o 20%. W poprzednim kwartale (bazując na znanych do tej pory raportach) było to już 18%. Do końca tego roku dynamika poprawy zysków operacyjnych nie przekroczy 13%.

Z sondaży opinii inwestorów niezmiennie tryska optymizmem. 45% ankietowanych przez Market Vane sądzi, że ceny akcji będą rosły. Doradcy inwestycyjni są również optymistycznie nastawieni co do przyszłości. Ich przewaga nad pesymistami wynosi 2:1, co jest wartością charakterystyczną dla kształtowania się szczytu. Niepokojących znaków dostarcza również analiza techniczna. Sygnały sprzedaży na wielu wskaźnikach pojawiły się już w lipcu. Powodów do gruntownej przeceny nie będzie tak długo, dopóki indeksy największego rynku kapitałowego na świecie nie spadną poniżej średnich kroczących (960-990 pkt).

Japonia/Europa

Reklama
Reklama

W Europie tradycyjnie trend naśladuje to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych. DJ Stoxx 50, podobnie jak S&P 500, kreśli trend horyzontalny. Niewiele przy tym znaczy fakt, że wyceny europejskie są bardziej umiarkowane niż amerykańskie, a firmy mają z reguły wyższą stopę dywidendy niż za oceanem. Inwestorzy z obawami spoglądają na pojawiające się kolejne informacje o "zwijaniu się" gospodarek Starego Kontynentu. Spadek PKB największych potęg regionu negatywnie się przekłada na wyniki korporacji. Gospodarka niemiecka przeżywa nie lada problemy. Spadkowi popytu wewnętrznego towarzyszył trzeci z rzędu kwartalny spadek eksportu netto. W efekcie w I półroczu mieliśmy do czynienia ze spadkiem PKB naszego zachodniego sąsiada.

Zgoła inaczej wygląda sytuacja w Kraju Kwitnącej Wiśni. Tamtejszy rynek kontynuuje hossę najsilniejszą od chwili wielkiego krachu w 2000 roku. Od dołka kwietniowego Nikkei 225 zyskał już 36%. Przy takim impecie, jaki widać na japońskiej giełdzie (długie białe świece, luki hossy), najbliższy poziom docelowy należy wyznaczyć w okolicach 11 tys. pkt. Inwestorzy zdają się doceniać poprawę sytuacji gospodarczej. W japońskiej hossie coraz liczniej uczestniczą inwestorzy zagraniczni. Jak podało Ministerstwo Finansów, w ubiegłym tygodniu napływ netto kapitału zagranicznego zwiększył się pięciokrotnie - z 770 mln USD do 3,8 mld USD.

Najbliższym wzrostom będzie sprzyjać piątkowa informacja, że indeks aktywności przemysłowej, obliczany przez Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu wzrósł o 0,9 pkt proc. w lipcu w porównaniu z czerwcem tego roku. Był to wynik lepszy niż spodziewało się 23 analityków ankietowanych przez Reutersa. Uważali oni, że wartość indeksu nie zmieni się.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama