Reklama

Państwowe przedsiębiorstwa pogrążają gospodarkę

W okresie słabej koniunktury gospodarczej lawinowo rośnie liczba niewypłacalnych firm. Im większe, tym trudniej wyegzekwować spłatę zobowiązań. Najbardziej oporne są molochy państwowe. W efekcie, praktycznie bezkarnie, doprowadzają do bankructw swoich prywatnych kontrahentów.

Publikacja: 23.08.2003 09:52

Niepłacone należności działają jak układ domino. Wystarczy, by jedno przedsiębiorstwo nie zapłaciło, a kilka, kilkaset następnych nie może regulować swoich rachunków. Najbardziej poszkodowane są małe firmy. Ściągnięcie należności w przemyśle ciężkim lub służbie zdrowia często graniczy z cudem. Prywatni przedsiębiorcy finansując niewydolne państwowe podmioty popadają w ruinę. O ile pierwsze budżet centralny na różne sposoby wspomaga, o tyle drugie co najwyżej mogą liczyć na sądy.

Górnictwo

W grudniu ubiegłego roku rząd zmienił zasady restrukturyzacji górnictwa. W art. 44 nowelizacji ustawy restrukturyzacyjnej znalazł się zapis, zgodnie z którym umorzone zostały zobowiązania 23 kopalń, mających wejść do Kompanii Węglowej. Nowy podmiot mógł odpowiadać jedynie za zobowiązania likwidowanych spółek do wartości przejętego majątku powiększonej o 5%, czyli 4 mld zł. Tymczasem zadłużenie wynosiło 20 mld.

Przedstawiciele Kompanii ogłosili, że nie mogą spłacić wszystkich długów wobec kooperantów swoich kopalń. - Firmy kooperujące ze spółkami węglowymi, które w lutym tego roku weszły w skład Kompanii Węglowej, na pewno nie odzyskają wszystkich należności - powiedział wówczas wiceminister gospodarki i pracy Marek Kossowski. - Firmy te muszą się z tym pogodzić. Skarb Państwa też ponosi koszty oddłużenia sektora górniczego. Gdyby nie było górnictwa, nie byłoby tych firm. Ratowanie branży daje im więc szansę dalszego funkcjonowania - dodał M. Kossowski.

Tematem zaległości zajęła się wówczas Wojewódzka Komisja Dialogu Społecznego w Katowicach. Powołany zespół przekazał opracowane dokumenty ministrowi Hausnerowi. W maju tego roku sprawa była omawiana podczas obrad Komisji Trójstronnej. Wkrótce potem doszło do zmian kadrowych. Prezesem zarządu został Maksymilian Klank. Jak podaje Jerzy Kulisz, szef Porozumienia Związków Zawodowych ,,Kadra'', razem z nowym prezesem poprawiła się sytuacja kooperantów. - Zmieniła się optyka. W wyniku podjętych rozmów Kompania zaczęła spłacać długi wobec dostawców. Opracowane zostały listy i kolejność spółek. Ci, którzy nie wytrzymali nerwowo i podali Kompanię do sądu, muszą czekać na wyrok i nie są spłacani - wyjaśnia Kulisz. - Przyznaję, że znane mi są przypadki upadku firm z powodu długów kopalń węglowych. Były to przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa.

Reklama
Reklama

Zaplecze górnicze obejmuje m.in. dostawców drewna, artykułów biurowych, prądu i wody, firmy produkujące maszyny i urządzenia górnicze, zakłady robót górniczych oraz dziesiątki innych. Dług górnictwa wobec ,,zaplecza'' wynosi około 500 mln zł. Julian Kinkel, prezes AOW, powiedział: W branży górniczej było dużo spółek usiłujących odzyskać długi od kopalń. Sporo znalazło się w bardzo ciężkiej sytuacji. Szacuję, że dziś działa ich około 1/3.

Zbigniew Madej z Departamentu Informacji KW przyznał: Kompania posiada około 2,7 tys. wszystkich kooperantów, z tego 870 skupujących węgiel. Zadłużenie wobec części z nich wciąż istnieje, ale jest bardzo zmienne. Staramy się spłacić wszystkich dostawców, ale nie w całości. Pragnę również zwrócić uwagę, że wielu kontrahentów zalega z płatnościami w stosunku do nas. Według naszych prognoz w sierpniu mamy szansę osiągnąć 8,5 mln zysku, więc będzie łatwiej uregulować należności. Tym bardziej że w lipcu po raz pierwszy od powstania Kompanii nie było strat na sprzedaży. W lipcu też spadły koszty wydobycia, w sierpniu prognozujemy utrzymanie trendu. Powinno to brzmieć optymistycznie dla naszych kooperantów.

Służba zdrowiaKonsekwencją problemów finansowych zakładów opieki zdrowotnej są długi wobec dostawców sprzętu medycznego, leków i usługodawców. W opinii przedstawicieli firm obracających wierzytelnościami, rynek jest już od dawna nasycony ofertami sprzedaży należności wobec służby zdrowia. Szpitale nie płacą hurtownikom, a ci producentom i importerom.

Ustawa o Narodowym Funduszu Zdrowia wprowadziła przepis, że nie można zająć na spłatę długów wszystkich pieniędzy, które szpitale dostały na leczenie. Wcześniej komornik mógł zająć całe konto. Po likwidacji kas i zastąpieniu ich Funduszem - tylko jedną czwartą zgromadzonych środków.

Ministerstwo Zdrowia nie posiada aktualnych danych stanu zadłużenia polskich szpitali. Ostatnie pochodzą z końca czerwca 2002 roku. Według ankiety wypełnionej przez tysiąc (na 2180 zarejestrowanych, czyli tylko 46%) publicznych zakładów opieki zdrowotnej wynika, że wielkość zobowiązań wymagalnych przekroczyła 3,1 mld zł. 6% tej sumy to zobowiązania objęte umowami z pierwotnymi wierzycielami. Dwukrotnie więcej było tych, których pierwotni wierzyciele scedowali swoje roszczenia na inne podmioty. W stosunku do 82% długów nie były podjęte żadne działania.

Najbardziej zadłużone, jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, były zakłady z województw dolnośląskiego, mazowieckiego i łódzkiego. Z miesiąca na miesiąc długi rosną. Zobowiązania szpitala im. Falkiewicza w Legnicy wynoszą na przykład około 100 mln zł. Trudno jednak dokładnie określić dziś stan zadłużenia jednostek ochrony zdrowia. Według szacunkowych liczb, zobowiązania publicznych zakładów opieki zdrowotnej na koniec 2002 roku wynosiły 5,5 mld zł, z tego wartość zobowiązań wymagalnych (o przekroczonych terminach płatności) ok. 3,3 mld zł. Natomiast zadłużenie kas chorych sięgało 1,6 mld zł.

Reklama
Reklama

Wiesław Maciocha, prezes wrocławskiego Cefarmu, na pytanie, jak układa się współpraca ze szpitalami, opowiedział: Niedobrze. Współpracujemy z ponad setką szpitali a zdecydowana większość ma długi. Należności dotyczące roku technicznego 2001-

-2002 trafiły do sądu i podlegają w większości egzekucji komorników. Z usług firm skupujących wierzytelności raczej nie korzystamy. Z tym problemem poradziliśmy sobie dzięki zmianie strategii, którą przyjęliśmy pod koniec pierwszego półrocza 2002 r. Pozytywnie wpłynęła na naszą sytuację finansową. Maksymalnie ograniczyliśmy terminy płatności i współpracę z zadłużonymi jednostkami.

Polska Grupa Farmaceutyczna nie znalazła się w grupie poszkodowanych. Grzegorz Dróżdż, rzecznik spółki, powiedział: Nie jest tajemnicą, że szpitale mają problemy. Naszą receptą jest ograniczanie kontraktów z niewypłacalnymi jednostkami. Jesteśmy największym dostawcą na rynku leków, często jako jedyni dostarczamy pewne produkty, dlatego szpitale muszą się z tym liczyć i starają się regulować rachunki.

Do końca września rząd ma przedstawić dwa projekty ustaw: o restrukturyzacji zadłużenia i pomocy publicznej dla zakładów oraz nowelizację ustawy o ZOZ-ach, która umożliwi ewentualne przekształcenie statusu prawnego konkretnej jednostki w publiczną spółkę kapitałową, m.in. zezwalającą na upadłość. Wyjściem z sytuacji może być też program sekurytyzacji wierzytelności, czyli zamiany zadłużenia na wieloletnie obligacje. Z tego rozwiązania skorzystał jednak dopiero tylko jeden szpital.

Pharmag, kolejna poszkodowana spółka, na kilka miesięcy musiał zawiesić działalność, bo z tytułu braku możliwości wyegzekwowania swoich należności stracił płynność finansową. Jeden z pracowników tej firmy powiedział: Trzeba uzdrowić cały system. Firmy prywatne muszą teraz ponosić ciężar długów publicznych szpitali. Nasza odczuła to najmocniej. W tej chwili zadłużenie kas chorych i szpitali wynosi około 30 mln zł. Zmniejszyliśmy je dzięki windykacji. Próbowaliśmy wcześniej rozwiązać kwestię długów szpitali programem sekurytyzacji. Jednak z jakiegoś powodu BRE Bank wycofał się z niego, a ze strony rządu nie ma żadnej pomocy. Już nie współpracujemy ze szpitalami. Wcześniej wspomagaliśmy apteki, którym one nie płaciły rachunków. Skupowaliśmy od nich cesje, i wydawaliśmy towar, by nie zbankrutowały. Ta pomoc tylko nas pogrążyła.

Dostawcy muszą finansować swą działalność z kredytów bankowych. Jednak i tu coraz trudniej o pieniądze. Przedstawiciel jednej z czołowych hurtowni farmaceutyków stwierdził: Banki, kiedy tylko usłyszą, że o kredyt ubiega się ktoś z branży hurtowników sprzętu medycznego i leków, odsuwają się. Są niechętne wszelkiej współpracy.

Reklama
Reklama

Rząd nie przyjął w lipcu pomysłu ministra zdrowia Leszka Sikorskiego, by szpitale otrzymały 3,5 miliarda złotych w formie rekompensaty za koszty poniesione przy wypłacie podwyżek pracowniczych (tzw. 203 zł). Restrukturyzacja zadłużenia i programy naprawcze w szpitalach ruszą najprawdopodobniej od 1 stycznia 2004 roku. Nowością mają być gwarancje ze strony Banku Gospodarstwa Krajowego dla tej operacji oraz grant restrukturyzacyjny, jaki będą mogły dostać te, które spełnią wymagane warunki.

Kolej

Sytuacja polskich kolei jest przykładem błędnego koła, które powstaje w efekcie nieregulowania należności. Polskie Koleje Państwowe, które są jednym z czołowych dłużników, jednocześnie są wierzycielem hut, kopalń i koksowni. Ponieważ im nie płacą, one pogrążają w spirali długów innych kontrahentów. Z tego też powodu kolej domaga się większych dotacji z budżetu. Tymczasem sierpniowa kontrola NIK wskazała, że PKP nie dba należycie o własne pieniądze.

NIK skontrolował działalność PKP Cargo między październikiem 2001 a grudniem 2002 roku. - Nieprawidłowości w egzekwowaniu należności za przewozy towarów wynoszą 1,13 mld zł. Największą pozycję stanowią straty ze złej windykacji. To około 1 mld i ściągnięcie tej kwoty jest już praktycznie nierealne - powiedział Krzysztof Szwedowski, zastępca prezesa NIK. - Kolejne uchybienia dotyczą nienależnego zabezpieczenia umów cesji wierzytelności, nierzetelności i braku nadzoru, a także z niesprawnego naliczania opłat - dodał. Według kontrolerów, nawet jaskrawe przypadki braku wywiązywania się kontrahentów PKP z umów nie spowodowało wstrzymania z nimi współpracy.

W badanym okresie 52% (709 mln zł) wierzytelności PKP pozostawało u pięciu dłużników: huty Katowice, Sendzimira, Częstochowa i w Zakładach Koksowniczych Przyjaźń i Wałbrzych. Zarządca komisaryczny zakładów Przyjaźń na początku lipca odmówił spłaty wszelkich zobowiązań wobec PKP. Nadzieja na odzyskanie pieniędzy od innych podmiotów sektora hutniczego nie jest lepsza. "Z objętych kontrolą 64 pozycji należności za przewozy, na łączną kwotę ok. 800 mln zł, które zgłoszono do sądów, do postępowań upadłościowych i układowych lub na których odzyskanie zawarto umowy z firmami windykacyjnymi, realne można odzyskać 20-30%, z czego część nawet w okresie do 10 lat" - wynika z raportu.

Reklama
Reklama

PKP stosowała różne metody windykacji, by odzyskać pieniądze. Zawierała umowy cesji wierzytelności, kierowała sprawy na drogę sądową i do egzekucji komorniczej. Zlecała też windykacje wyspecjalizowanym firmom. Według NIK żadne z tych działań nie przyniosły gruntownej poprawy.

Zarząd PKP SA odrzuca zarzuty, twierdząc, że Ministerstwo Skarbu Państwa prowadzi negocjacje o restrukturyzacji należności od Polskich Hut Stali, Huty im. Sendzimira i Zakładów Koksowniczych Przyjaźń. Twierdzi również, że zobowiązania wobec hut i koksowni powstałe do 2001 r. były "wkładem" PKP w proces ratowania tych zakładów i utrzymania spokoju społecznego na Śląsku.

- Nasze należności wobec wierzycieli są tajemnicą. Mogę jedynie powiedzieć, że całkowita kwota zadłużenia PKP wynosiła na koniec maja 7,8 mld zł - powiedziała Agnieszka Krauze, rzecznik spółki. Z szacunkowych danych przekazanych przez spółkę do resortu skarbu wynika, że jej zobowiązania budżetowe wyniosły w 2002 r. 2,7 mld zł. Stąd wniosek, że większość długu pozostaje w sektorze prywatnym.

Hutnictwo

Polskie Huty Stali są zadłużone nie tylko wobec kolei.Andrzej Krzyształowski, rzecznik prasowy PHS, powiedział, że stan zadłużenia wynosi łącznie 4,9 mld zł. Z tej kwoty 1,7 mld zł należy do spółek Skarbu Państwa. Ich długi mają być zamienione na akcje huty. Szczegółowych informacji na temat zadłużenia wobec prywatnych przedsiębiorstw rzecznik nie mógł udzielić.

Reklama
Reklama

W październiku 2002 r. najwięksi wierzyciele PHS, czyli PKP, Agencja Rozwoju Przemysłu, PGNiG i przedstawiciele branży energetycznej zawarli porozumienie o niehandlowaniu długami grupy. Mniejsi mogli korzystać z usług firm handlujących należnościami. Jednak, jak zauważył przedstawiciel jednej z nich, zamarł rynkowy obrót takimi papierami. Do roku 2000 wierzytelności z branży hutniczej były wartościowo największe.

W kwietniu tego roku głośna była sprawa aresztowania trzech biznesmenów z firmy Invex, którzy chcieli skupować długi PHS-u. Istniało zagrożenie, że nabywca mógłby w ten sposób przejąć huty po mocno zaniżonej cenie. Trwa prywatyzacja PHS-u. Inwestor, LNM Holdings, będzie musiał uporać się z zaległościami około 3,3 mld zł wobec banków i prywatnych dostawców. Polskie Huty Stali poprawiają swoje wyniki finansowe. Wynik netto za I półrocze jest jednak ujemny (-67 mln zł).

Stocznie

W maju ubiegłego roku dług Stoczni Szczecin wynosił 1,9 mld zł, z tego 1,4 mld zł stanowiły zobowiązania wobec banków, a reszta to dług wobec dostawców. Wśród nich największym są Zakłady Cegielskiego w Poznaniu, którym stocznia jest winna przeszło 100 mln zł.

Po upadłości Stoczni Szczecińskiej w 2002 r. jej majątek i dług przejęła Stocznia Szczecińska Nowa. Kontrolę nad nią przejął Skarb Państwa. Syndyk masy upadłościowej uplasował dostawców dopiero na końcu listy wierzycieli. Z prawa upadłościowego (art. 204) wynika, że zawsze większe szanse w odzyskaniu swych należności mają pracownicy, Skarb Państwa i ZUS. W dalszej kolejności kooperanci.

Reklama
Reklama

Holding posiadał ponad 700 wierzycieli. Sama stocznia około 250, którym była winna 240 mln zł. Całkowite zadłużenie Stoczni Szczecińskiej Porta Holding wobec kooperantów wynosiło ok. 400 mln zł, wobec banków 1,5 mld zł, z czego siedem (Pekao, BPH PBK, PKO BP, BRE, BIG BG, ING BSK, WestLB) musiało stworzyć rezerwy na niespłacone kredyty. Akcja kredytowania stoczni odbiła się też spadkiem kursu akcji bankowych na giełdzie. Tylko w ciągu jednego tygodnia, w czerwcu, papiery BPH potaniały o ponad 10%.

Budżet państwa musiał wypłacić zaległe świadczenia pracownikom, stracił część wpływów z podatków. Mniejsze podatki odprowadziły banki, bo odnotowały z tego względu mniejszy zysk. Problemy stoczni rykoszetem odbiły się również na ZUS i innych funduszach obciążających koszt pracy.

W bydgoskich Zakładach Urządzeń Okrętowych Famor 60% produkcji związane jest z przemysłem okrętowym. W 2001 firma wypracowała minimalny zysk (117 tys. zł). - Jest nam bardzo ciężko, zwłaszcza że banki w wyniku kryzysu stoczniowego żądają od nas szybszej spłaty kredytów. Jeżeli nie będzie poprawy, czeka nas zwolnienie do końca roku około 100 z czterotysięcznej załogi - powiedział Jan Perejczuk, dyrektor techniczny Famoru.

Łączne zadłużenie Stoczni Gdańsk wynosi obecnie 800 mln zł, a zawarte w sierpniu porozumienie z wierzycielami dotyczy 423,7 mln zł. W sierpniu stocznia ogłosiła program restrukturyzacji długów. Wierzytelności poniżej 10 tys. zł obiecuje spłacić do końca roku. Pozostali dostawcy mają otrzymać należności w ciągu trzech lat.

Mirosława Targońska, dyrektor ds. finansowo-ekonomicznych gdańskiego Elmoru, jednego z kooperantów, stwierdziła: - Otrzymamy spłatę w ciągu trzech lat. Nie jest dobrze, ale lepiej niż upadłość stoczni. Jesteśmy firmą średniej wielkości. Długi Stoczni Gdańsk u nas wynoszą ponad 1 mln zł. Podobna kwota wciąż zalega w Stoczni Szczecińskiej i uznajemy je za stracone. Byliśmy wieloletnim dostawcą tej stoczni, a teraz ona nie chce z nami współpracować. Nie zawiera nowych umów, aby w jakiś sposób spłacić te pieniądze. Ze strony rządu średnie przedsiębiorstwa, takie jak nasze, nie otrzymują nic poza deklaracjami. Ratujemy się zmianą rynku, kierujemy ku Europie Zachodniej. Nie mamy pieniędzy, by dalej produkować, nasze starania o wsparcie ze strony rządu spełzają na niczym.

Handel długami

Firmy zajmujące się obrotem wierzytelności, mają co robić. Długów przedsiębiorstw państwowych jest coraz więcej. Jarosław Nowicki z warszawskiego Indosu powiedział: Trzeba rozróżnić wartościowo i ilościowo wnoszone sprawy. Jeśli chodzi o skup długów jednostek, o których można powiedzieć, że są państwowe, najwięcej pochodzi z branży górniczej, chemicznej, hutniczej, stoczni i szpitali. Są również roszczenia wobec gmin. Praktycznie nie ma branży, gdzie nie ma długów.

Julian Kinkel, prezes AOW, zauważył: W odniesieniu do stoczni nie ma wielu spraw. W przypadku Stoczni Gdynia wierzytelności zostały objęte ustawą restrukturyzacyjną, a w Stoczni Szczecińskiej upadłością. Co do PKP, to obecnie większość wierzytelności idzie w kierunku kompensat. To inna część rynku i tym się nie zajmujemy. Długi służby zdrowia nie stanowią głównego przedmiotu naszej działalności, ale mogę powiedzieć, że podaż jest duża. Większość szpitali nie płaci bowiem w terminie, a 1/3 z nich wcale. Jednak nie ma popytu na te wierzytelności ze względu na ich słabą jakość. Na tym rynku panuje marazm. Moim zdaniem, wprowadzenie postępowania ugodowego jest dobrym posunięciem. Jeśli nawet szpitalom udaje się prowadzić bieżącą działalność, to wciąż muszą dźwigać stare długi. Po wejściu w życie nowych ustaw restrukturyzujących zobowiązania służby zdrowia, ten segment może odżyć.

Co z prawem?

Od 1997 r. EBOiR bada jakość i skuteczność prawa upadłościowego w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Bank stosuje 5 kategorii: pełne dostosowanie do potrzeb, wystarczające, ledwo wystarczające, niewystarczające i nieskuteczne. W 2001 r. Polska znalazła się w ocenie ledwo wystarczające. Tę samą uzyskała podczas poprzedniego badania, w 1999 r. Ocena EBOR-u oznacza zarówno słabo dostosowane prawodawstwo, jak i jego małą skuteczność.

Prawo upadłościowe opiera się na rozporządzeniu z 1934 r. Dochodzenie roszczeń wierzycieli od niewypłacalnych dłużników i zasady postępowania naprawczego wobec przedsiębiorców zagrożonych niewypłacalnością zostało uregulowane przez ustawę z lutego br. Nowe zasady wejdą w życie od 1 października.

Polskie sądy w 2002 roku zdecydowały o upadłości 1,1 tys. firm oraz otwarciu blisko 600 postępowań układowych. Łącznie w zeszłym roku liczba upadłości i układów wzrosła o 4% w stosunku do 2001 roku. Branżą z największą liczbę bankructw było budownictwo (408 firm). Drugą - handel hurtowy i komisowy (333 firmy).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama