Hossa trwa już pięć miesięcy. W tym czasie notowania kontraktów skoczyły z poziomu 1070 do 1560 pkt na zakończenie wczorajszej sesji. To daje ponad 45 proc. wzrost. Nic nie zapowiada, żeby hossa mogła się szybko zakończyć. Wręcz przeciwnie. Trend wzrostowy jest silny, a sygnałów jego zakończenia brak. Stąd też pewnie jeszcze nie raz, będziemy świadkami tak dynamicznych ruchów jak w czwartek i piątek.

Na chwilę obecną przewaga popytu jest bezdyskusyjna. Dwie długie białe świece na wykresie dziennym, podobnie jak długa biała świeca z wykresu tygodniowego, będą zachęcały do otwierania longów. Zwyżki, należałoby oczekiwać też ze względu na dość łatwe pokonanie poziomu 1545 pkt (lokalny szczyt z kwietnia 2001 r. oraz 38,2-proc. zniesienie bessy z lat 2000-2001). Wybicie powyżej 1545 pkt otworzyło bowiem drogę ku 1720 pkt. Tam opór tworzy kolejne zniesienie Fibonacciego. Mając na względzie obecną dynamikę trendu, testu tego oporu, można oczekiwać nawet w przeciągu najbliższego tygodnia.

Myślę jednak, że nie dane będzie nam tego doświadczyć. Gwałtowne przyśpieszenie trendu wzrostowego w ciągu ostatnich dwóch sesji, w połączeniu z ogromnymi obrotami, euforią oraz odwrotem w końcówce piątkowej sesji, może świadczyć, że nadszedł czas korekty. Najmniejszy jej zasięg to wspomniane 1545 pkt. Mając jednak na uwadze duże wykupienie rynku (tygodniowy RSI jest na najwyższym poziomie w historii), trzeba się liczyć, że ewentualny spadek może być znacznie głębsze i potrwa kilka tygodni. Nie powinien jednak przekroczyć 1450 pkt (szczyt ze stycznia 2002 r.). Z punktu widzenia AT i kalendarza, idealnie byłoby gdyby nowa fala hossy rozpoczęła się z początkiem października z tego właśnie poziomu.