Walka o zrównanie przed fiskusem rolników i reszty obywateli to niekończące się dyskusje, pomysły i projekty. Ostatnim odważnym był Grzegorz Kołodko, który od przyszłego roku chciał obłożyć rolników 9-proc. podatkiem ryczałtowym, a od 2005 r. włączyć ich do powszechnego systemu. Zamierzał także zlikwidować Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, włączając ją do ZUS-u. Nie zdążył. Stracił posadę rządową.
Niechęć do reform
Na początku sierpnia Jerzy Hausner oświadczył, że rząd wycofuje się z planów opodatkowania rolników od 2004 r. Zapewnił jednak, że przygotuje nowy projekt rozwiązania tej kwestii, ale wejdzie on w życie najwcześniej w 2005 r. O konieczności zmian jest przekonany także minister rolnictwa. Wojciech Olejniczak uważa, że podatek gruntowy, niezależny od uzyskiwanych dochodów, jest niesprawiedliwy, choć dziś rolnicy płacą najczęściej podatki ryczałtowe, zaledwie 3-proc. VAT, mają szeroką gamę zwolnień i ulg. Objęci są również oddzielnym systemem ubezpieczeniowym KRUS. Oprócz tych udogodnień po wejściu do Unii Europejskiej zdobędą kolejne źródła dochodów w postaci dopłat bezpośrednich, które, według planów MF, będą zwolnione z podatku.
UE szansą
W latach 2004-2006 (tylko z budżetu UE) do rolnictwa i obszarów wiejskich trafi około 7,4 mld euro, czyli średnio blisko 2,5 mld rocznie. Będą to dopłaty do hektara gruntu posiadanego przez rolnika. Zdaniem ekonomistów, chwila wstąpienia do UE mogła być dobrym momentem, aby zrównać wobec fiskusa wszystkich podatników. Chęć otrzymania dopłat z unijnej kasy zmusza producentów rolnych do dobrowolnego określenia wielkości swoich gruntów i rodzaju produkcji. Można było za jednym zamachem sklasyfikować wszystkich rolników i włączyć do powszechnego systemu podatkowego - PIT lub CIT. Wynegocjowany przez byłego ministra rolnictwa Jarosława Kalinowskiego, uproszczony system dopłat uniemożliwia jednak takie rozwiązanie.