Reklama

Chcemy się specjalizować w funduszach gwarantowanych

Z Piotrem Habierą, prezesem TFI Kredyt Banku, rozmawia Katarzyna Siwek

Publikacja: 26.08.2003 10:32

Kiedy Kredyt Bank podjął decyzję o utworzeniu własnego towarzystwa funduszy inwestycyjnych?

W połowie 2001 roku rozpoczęły się prace nad projektem utworzenia własnego towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Ostatecznie projekt został zaakceptowany w październiku 2001 r. Spółka została zarejestrowana na początku stycznia 2002 roku, a w lutym został złożony wniosek do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o wyrażenie zgody na działalność towarzystwa oraz utworzenie pierwszych trzech funduszy inwestycyjnych otwartych: KB Akcja FIO, KB Obligacja FIO i KB Pieniądz FIO. Zgodę tę otrzymaliśmy 14 maja 2002 roku.

Na rynku działało już wtedy kilkanaście TFI. Ich fundusze mogły zaprezentować klientom kilkuletnie wyniki inwestycyjne, a to przecież dla inwestorów podstawowe kryterium wyboru. Dlaczego Kredyt Bank wolał utworzyć własne TFI?

Bank podjął taką decyzję, bo uznał, że fundusze inwestycyjne stają się ważnym produktem. W związku z faktem, że jest bankiem uniwersalnym o znaczącej pozycji rynkowej, naturalne wydawało się przygotowanie własnej oferty, a nie wprowadzanie produktów opracowanych przez konkurencyjne firmy. Pozwala to z jednej strony zachować wpływ na kształt tych produktów tak, aby były tworzone z myślą o własnych klientach, a z drugiej - jest bardziej opłacalne.

Jaki był wynik finansowy towarzystwa za ub.r.?

Reklama
Reklama

Zanotowaliśmy wynik ujemny, na poziomie około 320 tys. zł. To stosunkowo niewiele, jak na pierwszy rok działalności. Ale w pierwszym półroczu tego roku nasz wynik był już dodatni i wyniósł przeszło 100 tys. zł.

Jak to możliwe, że towarzystwo zarządzające aktywami rzędu 200 mln zł, które dopiero od roku prowadzi działalność, już osiąga zyski, skoro niektórzy konkurenci, działający od kilku lat i zarządzający kilkakrotnie większym majątkiem, ciągle przynoszą straty?

Nie osiągnęliśmy jeszcze zysku na poziomie operacyjnym. O dodatnim wyniku zadecydowały osiągane przychody finansowe towarzystwa oraz fakt, że w stosunkowo krótkim czasie zgromadziliśmy znaczne aktywa. To także efekt dążenia do minimalizacji i optymalizacji kosztów działalności. W całym towarzystwie zatrudnionych jest obecnie sześć osób, a gdy rozpoczynaliśmy działalność była nas zaledwie czwórka. Teraz mamy jeszcze jednego pracownika w księgowości oraz osobę zajmującą się sprzedażą i marketingiem. Trzeba też podkreślić, że zarząd nie tylko zarządza, ale też wykonuje wiele czynności operacyjnych. Poza tym, korzystamy z usług firm należących do grupy Kredyt Banku oraz ze wsparcia właściwych jednostek organizacyjnych banku, które dysponują potencjałem i niezbędnymi zasobami. Dotyczy to np. zarządzania funduszami, za co odpowiada Inwestycyjny Dom Maklerski KB, prowadzenia rejestrów uczestników, czym również zajmuje się KB. Mamy też wspólne z bankiem biuro prasowe, promocja koordynowana jest przez Departament Marketingu. I, co najważniejsze - w banku skoncentrowana jest również dystrybucja naszych funduszy - zostały one włączone jako jedne z produktów znajdujących się w kompetencjach właściwych komórek sprzedażowych. Chcemy, żeby TFI było tylko jednostką, która dostarcza nowych produktów. Wszystkie czynności związane z obsługą uczestników i sprzedażą mają być realizowane przez bank, dla którego produkty te są tworzone.

Z tego wynika, że osiągnięcie zysku było możliwe dzięki przerzuceniu części wydatków na bank?

Po prostu nie dublujemy kosztów poprzez tworzenie odrębnych struktur, jeżeli czynności te mogą być wykonywane przez bank.

Dokładnie rok temu majątek funduszy zarządzanych przez TFI Kredyt Banku wynosił 12 mln zł. W tej chwili jest to ok. 200 mln zł. To oznacza siedemnastokrotny wzrost. Jednak po zaprzestaniu działalności przez PBK Atut, towarzystwo należące do KB jest najmniejszym na rynku. Jak Pan ocenia dotychczasowe wyniki sprzedaży?

Reklama
Reklama

Osiągnęliśmy to, co planowaliśmy, rozpoczynając działalność. Ale plany nałożone na sieć sprzedaży były bardzo ostrożne. Wynikało to z tego, że inne sieci bankowe miały już kilkuletnie doświadczenie w oferowaniu funduszy inwestycyjnych, natomiast dla pracowników oddziałów banku jest to wciąż nowy produkt. W grudniu ub.r. zebraliśmy 80 mln tylko dzięki ofercie publicznej certyfikatów KB Pieniądz Plus, a to był dopiero początek naszej działalności i z tego wyniku byliśmy bardzo zadowoleni.

Jakie są prognozy dotyczące wartości aktywów na koniec roku?

Chcielibyśmy utrzymać obecny poziom aktywów, mimo likwidacji w grudniu naszego funduszu Pieniądz Plus. Klientom, którzy uzyskają środki z tego źródła, chcemy zaoferować nowy produkt: fundusz oparty na indeksach giełdowych, ale jednocześnie bardzo bezpieczny.

Czy to będzie kolejny na naszym rynku fundusz arbitrażowy, wykorzystujący różnice w wycenie akcji i powiązanych z nimi instrumentów pochodnych? Takie podmioty nie osiągnęły dotąd zachęcających wyników.

Nie, to nie będzie fundusz arbitrażowy. Jego stopa zwrotu będzie uzależniona bezpośrednio od zmiany koszyka kilku zagranicznych indeksów giełdowych. Jednocześnie będzie gwarantował inwestorom wypłatę kapitału oraz osiągnięcie pewnej minimalnej stopy zwrotu.

To podobna koncepcja do tzw. lokat inwestycyjnych, uruchomionych kilka lat temu przez banki? Za środki pozyskane od inwestorów kupiły one opcje na wybrane indeksy giełdowe oraz obligacje, które miały zagwarantować minimalny zysk.

Reklama
Reklama

W pewnym sensie tak. Produkty tego rodzaju pozwalają zarabiać, gdy ceny akcji idą w górę, a jednocześnie chronią przed stratą w przypadku dekoniunktury na giełdzie. Przy niskim poziomie akceptacji ryzyka inwestycyjnego przez klientów są bardzo dobrą formą lokowania oszczędności. Obawiam się takiej sytuacji, jaka miała miejsce kilka lat temu, w początkowym okresie rozwoju rynku. Wielu inwestorów uwierzyło wtedy w fundusze, traktując je jako zupełnie bezpieczne lokaty, na których nie można stracić. Zaczęli wpłacać duże sumy pieniędzy, a później nastąpił krach na giełdzie i sporo stracili. Odzyskanie zaufania takich klientów jest bardzo trudne.

Czy towarzystwo chce się specjalizować w jakiejś grupie funduszy, np. akcyjnych albo bezpiecznych?

Chcemy się specjalizować w produktach gwarantowanych. Moglibyśmy oferować je co jakiś czas. Ich różnorodność może być bardzo duża. Mogą być oparte zarówno na indeksach giełdowych, jak i wybranych akcjach. Planujemy korzystać z doświadczeń KBC, głównego akcjonariusza Kredyt Banku. Zaoferował on do tej pory wiele takich produktów na zagranicznych rynkach i odniosły one sukces. Ale to nie oznacza, że rezygnujemy z podstawowych funduszy, takich jak akcyjne czy obligacyjne. Mamy je i nadal będziemy mieć w swojej ofercie.

Kiedy będzie nowy fundusz?

Złożyliśmy wniosek w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Chcielibyśmy rozpocząć sprzedaż certyfikatów w okolicach listopada.

Reklama
Reklama

Czy to jest dobry moment? Od kilku miesięcy trwa hossa na giełdzie. Bankowe lokaty inwestycyjne też zostały zaoferowane w okresie hossy, a na koniec inwestorzy dostaną najprawdopodobniej tylko odsetki gwarantowane, bo potem indeksy spadały.

Po pierwsze, inwestorzy chcą lokować pieniądze w instrumentach związanych z rynkiem akcji, po drugie, koniunktura na światowych rynkach jest dobra, a, po trzecie, globalna gospodarka wchodzi w fazę ożywienia. Są duże szanse na to, że kursy akcji nadal będą rosły. Zmieniły się warunki rynkowe w Polsce. Ponieważ lokaty są niżej oprocentowane, osoby, które chcą osiągnąć większe zyski, muszą inwestować w instrumenty związane z rynkiem akcji.

Jak długo fundusz będzie działał?

3,5 roku.

A jaka jest prognozowana stopa zwrotu i zysk gwarantowany?

Reklama
Reklama

Tego na razie nie możemy powiedzieć. Są pewne symulacje, ale ostatecznie poziom gwarantowanej stopy zwrotu będziemy mogli podać dopiero bezpośrednio przed rozpoczęciem sprzedaży. Będzie on bowiem uzależniony od warunków rynkowych w tym okresie.

Jaką część środków, które wpływają do funduszy zarządzanych przez towarzystwo, stanowią pieniądze z zewnątrz, a jaką środki z lokat w Kredyt Banku?

Nie prowadzimy takich statystyk, a do tego nie zawsze mamy takie informacje. Tak jest np. wtedy, gdy inwestor dokonuje wpłaty u dystrybutora. Nie wiemy wtedy, z jakiego rachunku pochodzą jego pieniądze. Ogólnie można jednak powiedzieć, że zdecydowana większość naszych klientów to osoby posiadające rachunki w Kredyt Banku. Ale to jest naturalne, bo właśnie do tej grupy osób w pierwszej kolejności kierowaliśmy naszą ofertę.

Czy bank nie obawia się, że zbyt dużo środków może w ten sposób odpłynąć z depozytów?

Liczymy się z tym, że atrakcyjność lokat spada wraz ze spadkiem stóp procentowych. Dlatego, zdecydowaliśmy się na utworzenie TFI. Fundusze stanowią alternatywę dla lokat bankowych, uzupełniają ofertę depozytową banku. Rozwinięcie oferty o fundusze było przemyślaną decyzją.

Reklama
Reklama

Jak Pan ocenia dotychczasowe wyniki funduszy TFI Kredyt Banku i jakie jest podejście towarzystwa do tej kwestii?

Oczywiście, chciałbym, aby nasze wyniki były najlepsze na rynku. Na razie plasujemy się mniej więcej w połowie stawki. Nie jest to zły rezultat, biorąc pod uwagę fakt, że mamy jeszcze stosunkowo małe aktywa. To z kolei oznacza większy udział kosztów stałych, a tym samym mniejsze zyski. Chcielibyśmy się plasować w pierwszej piątce. Do tego celu będziemy dążyć.

Od przyszłego roku ma być znowelizowana ustawa o funduszach inwestycyjnych. Daje ona możliwość tworzenia wielu nowych produktów, niedostępnych dotąd na naszym rynku, jak fundusze sekurytyzacyjne, które mają inwestować w długi, czy podmioty lokujące w spółki niepubliczne. Czy towarzystwo myśli już o nowych produktach w tym kontekście?

Jest jeszcze na to za wcześnie. Na razie koncentrujemy się na nowym funduszu gwarantowanym. Będziemy elastycznie reagować na potrzeby rynku. Jednak myślę, że nie należy oczekiwać nowych produktów tylko dlatego, że pojawi się nowa ustawa.

Dziękuję za romowę

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama