Ustawa o elektronicznych instrumentach płatniczych będzie obowiązywać od 12 października. Zawarte w niej regulacje są związane z obrotem bezgotówkowym, bezpieczeństwem oraz prawami klientów i banków. Najważniejszym dla konsumentów przepisem jest ten, który mówi o przeniesieniu odpowiedzialności na bank w przypadku kradzieży karty. Klient do chwili zgłoszenia będzie odpowiadał za transakcje dokonane przez złodzieja tylko do kwoty 150 euro, a po zawiadomieniu banku, jego odpowiedzialność będzie ograniczona do zera. Dotyczy to zarówno transakcji potwierdzanych podpisem na rachunku oraz dokonanych z użyciem kodu PIN.
Obecnie banki samodzielnie ustalają zakres odpowiedzialności za transakcje dokonywane kartami płatniczymi w przypadku ich utraty przez klienta. Zwykle przejmują one odpowiedzialność za operacje dokonywane zaginioną kartą od momentu przyjęcia zawiadomienia o jej utracie. W wielu instytucjach zakres ochrony został rozszerzony o dodatkowe 24, 48 lub 72 godziny wstecz od momentu zgłoszenia zaginięcia karty. Zwykle nie dotyczy to jednak transakcji dokonywanych przy wykorzystaniu PIN-kodu. Dlatego, jeśli w banku nie zgłosimy szybko faktu zgubienia karty lub jej kradzieży, bo np. tego nie zauważymy, to musimy liczyć się z konsekwencją zapłacenia za zakupy dokonane przez złodzieja. Właśnie przed takimi sytuacjami uchronią nas nowe przepisy. Są one również zgodne z normami obowiązującymi w krajach Unii Europejskiej.
Kwota 150 euro wynika z dyrektywy Unii Europejskiej. Dlatego też w Hiszpanii, Portugalii czy Francji odpowiedzialność jest już ograniczona właśnie do tej wysokości. Jeszcze niedawno we Francji była ona wyższa i wynosiła 450 euro. Lepiej jest w Niemczech. Tu odpowiedzialność osób, które utraciły kartę, jest niższa i wynosi zaledwie 50 euro. Najlepiej mają natomiast klienci w Wielkiej Brytanii. Jeszcze rok temu odpowiadali oni do kwoty 50 funtów. Jednak teraz nie ponoszą żadnych kosztów, pod warunkiem, że podczas analizy przypadku konkretnego klienta nie stwierdzono rażącego zaniedbania czy celowego działania posiadacza karty, a więc oszustwa.
Zagrożenia i korzyści
Wprowadzenie nowych przepisów może mieć też negatywne konsekwencje dla klientów. Banki mogą być zmuszone do podniesienia niektórych opłat i prowizji. Część bankowców obawia się bowiem, że może gwałtownie wzrosnąć liczba reklamowanych transakcji. Sądzą oni, że dla wielu osób nowe przepisy mogą być okazją do zdobycia łatwych pieniędzy lub usprawiedliwieniem nieostrożności czy niefrasobliwości w przechowywaniu kart i załączonych do nich kodów. Można sobie bowiem wyobrazić, że nieuczciwy klient przeprowadzi transakcję, by potem powiadomić bank o kradzieży karty. W takiej sytuacji bardzo trudno będzie udowodnić winę jej posiadacza. Dlatego banki, chcąc ograniczyć ewentualne straty, będą zmuszone zainwestować duże środki w ochronę techniczną realizowanych transakcji. Będzie się to wiązać z montowaniem kamer monitorujących bankomaty czy też zakupami drogiego oprogramowania do rozpoznawania transakcji oszukańczych. Z pewnością środki te pomogą ograniczyć oszustwa, ale nie są w stanie im zupełnie zapobiec. Można spodziewać się, że w związku z tym banki będą musiały się dodatkowo ubezpieczać.