W trakcie wczorajszych przesłuchań Grzegorz Wieczerzak nie zostawił suchej nitki na osobach, które doprowadziły do jego aresztowania w 2001 r. Według niego, przekonały one decydentów w rządzie Jerzego Buzka, że nagłaśniając sprawę, wygrają wybory, gdyż wyjdą na jaw jego nielegalne powiązania z synem ówczesnego lidera SLD. Chodzi o inwestycje PZU Życie w zamknięty fundusz EEF-4, zarządzany przez TDA Capital Partners (sprawa jest wyłączona do oddzielnego postępowania). W funduszu pracował wówczas Leszek Miller junior.
Wieczerzak oświadczył również, że kolejną przyczyną całej historii są obawy przed ujawnieniem rzeczywistych kulis prywatyzacji PZU w 1999 r. Według niego, Hubert Kierkowski, dyrektor Departamentu Prywatyzacji Ministerstwa Skarbu, odpowiedzialny za ten proces prywatyzacyjny, miał udziały w spółce, która była finansowana przez ubezpieczyciela.
Dostało się również Aldonie Kameli-Sowińskiej, byłej minister skarbu, która doprowadziła do odwołania Wieczerzaka ze stanowiska prezesa PZU Życie. Oskarżony zarzucił jej, że zlecała wykonanie wartych kilkaset tysięcy dolarów usług spółce, której była udziałowcem. Była minister skarbu zaprzecza - W czasie kiedy byłam w Ministerstwie Skarbu, nie byłam współudziałowcem ani właścicielem żadnych firm konsultingowych - oświadczyła na specjalnej konferencji w Poznaniu Aldona Kamela-Sowińska. Według niej, Wieczerzak chce się zemścić za to, że zwolniła go ze stanowiska.