Już za kilka tygodni (od 1 października) fundusze powiernicze oraz domy maklerskie będą zobowiązane do zbierania szczegółowych danych personalnych od osób otwierających konta. Nazwiska potencjalnych klientów będą sprawdzane z listami terrorystów i organizacji popierających terroryzm. Instytucje finansowe będą miały także obowiązek weryfikowania tożsamości klientów praktycznie po każdej poważniejszej operacji. Rząd chce w ten sposób ukrócić praktyki prania pieniędzy oraz wspierania działalności antyamerykańskiej z miejscowych inwestycji. Jeśli klienci nie skorygują szybko błędnych informacji lub ich nie uzupełnią, ich konta zostaną zamknięte.

Patriot Act został uchwalony w 2001 r., gdy okazało się, że kilku terrorystom udało się otworzyć konta bankowe i zdobyć karty kredytowe na podstawie sfałszowanych numerów Social Security (amerykański odpowiednik pesel).

Fundusze inwestycyjne będą miały także obowiązek badania podejrzanych operacji na kontach klientów, jeśli znajduje się na nich więcej niż 5 tys. USD. Podobne przepisy będą dotyczyły także emitentów kart kredytowych. Większość instytucji finansowych już zatrudnia dodatkowych pracowników, którzy zajmą się sprawdzaniem informacji od klientów.

Analitycy ostrzegają, że nowe przepisy zwiększą koszty własne rodzin funduszy oraz domów maklerskich. Według szacunków rządowych, zmiany systemowe (konieczność rozszerzenia baz danych o nowe pozycje) i koszty szkolenia pracowników pochłoną w pierwszym roku między 100 a 200 mln USD. W następnych latach wcale nie będzie lepiej. Oczywiście, fundusze będą musiały przerzucić przynajmniej część tych wydatków na inwestorów. Inną konsekwencją zmiany przepisów będzie ważna z punktu psychologii społecznej konieczność wtargnięcia instytucji finansowych w prywatne życie swoich klientów.