Notowania ropy naftowej utrzymywały się we wtorek na wysokim poziomie z niewielką skłonnością do spadku. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w październiku płacono po południu 29,53 USD wobec 29,70 w końcu sesji piątkowej. W poniedziałek giełda była nieczynna. Uczestników rynku niepokoiła przedłużająca się naprawa rurociągu łączącego pola naftowe w północnym Iraku z tureckim portem Ceyhan. Przed wojną tą drogą przesyłano prawie połowę eksportowanej przez ten kraj ropy. Innym czynnikiem sprzyjającym zwyżce notowań były obawy dotyczące zapasów oleju opałowego w USA przed zbliżającym się sezonem zimowym. Obecnie są one o 19% mniejsze niż przed rokiem. Wprawdzie większość ekspertów spodziewa się wzrostu rezerw tego paliwa, ale będzie to wymagać czasu.
Na rynku złota doszło początkowo do utrwalenia tendencji spadkowej. Przyczynił się do niej dalszy wzrost kursu dolara do euro, który zmniejszał atrakcyjność tego kruszcu dla nabywców z państw strefy euro. Wzmocnienie waluty amerykańskiej miało związek ze zwiększeniem w USA zamówień na dobra trwałego użytku. Złoto taniało też wskutek obaw przed zwiększeniem jego podaży wraz ze spodziewaną sprzedażą nagromadzonych zapasów przez fundusze hedgingowe i innych inwestorów o nastawieniu spekulacyjnym. Jednak w dalszej części dnia notowania ustabilizowały się, by po południu wzrosnąć do 362,55 USD z 361,25 USD w poniedziałek.
Miedź w kontraktach trzymiesięcznych zdrożała w Londynie do 1777 USD za tonę z 1771 USD w piątek. Bodźcem były dane statystyczne świadczące o ożywieniu w gospodarce USA, które zapowiadają wzrost popytu na ten metal.