Równocześnie od czterech miesięcy rośnie siła relatywna polskich blue chips względem węgierskich (w Budapeszcie 95% obrotu koncentruje się na 4 spółkach). Wskaźnik obrazujący tę tendencję dotarł właśnie do linii trendu, która swój początek bierze jeszcze w 1998 r., w okresie kryzysu rosyjskiego. Przełamanie tej prostej zapowiadałoby zmianę na korzyść Warszawy postrzegania przez inwestorów obu tych rynków. Można będzie się wtedy spodziewać, że WIG20 będzie rósł szybciej niż BUX w okresie dobrej koniunktury, a zarazem z chwilą jej pogorszenia w mniejszym stopniu straci na wartości. Z uwagi na znaczny udział kapitału zagranicznego w obrotach na budapeszteńskim parkiecie uzasadnione byłoby przypuszczenie, że ta grupa inwestorów zaczyna preferować polskie akcje kosztem węgierskich. W długim terminie takie zjawisko sprzyjałoby koniunkturze na warszawskiej giełdzie. Trzeba jednak podkreślić, że do potwierdzenia tych optymistycznych wniosków potrzeba przełamania linii trendu na wykresie siły względnej.
Podobna sytuacja ma miejsce również przy porównaniu WIG20 z praskim PX50. Polski indeks jest bliski odwrócenia spadkowej tendencji siły relatywnej. Jednak ze względu na znikome obroty na giełdzie naszego południowego sąsiada ten fakt będzie miał mniejsze znaczenie. Kapitał, jaki może stamtąd odpłynąć, jest w stanie tylko w niewielkim stopniu przyczynić się do zwyżki kursów polskich walorów.