W lipcu Polacy kupili za granicą towary o łącznej wartości ponad 4,1 mld euro. Specjaliści spodziewali się znacznie gorszego wyniku. Oczekiwali, że zagraniczne zakupy osiągną poziom ok. 3,8 mld euro, czyli tyle, ile przed rokiem. W czerwcu, po raz pierwszy od wielu miesięcy, roczna dynamika importu była dodatnia, ale wyniosła zaledwie 0,1%.
- Wzrost importu świadczy o ożywieniu konsumpcji wewnętrznej. Można przypuszczać, że chodzi nie tylko o popyt konsumpcyjny, ale również inwestycyjny - twierdzi Iwona Pugacewicz-
-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities. Sygnały świadczące o odrodzeniu w inwestycjach dostrzega też Główny Urząd Statystyczny. Chodzi m.in. o znaczący wzrost liczby rozpoczętych w ostatnim czasie projektów. Poza tym, przedsiębiorstwa wytwarzające dobra inwestycyjne notują ponadprzeciętny wzrost produkcji.
Dane dotyczące popytu inwestycyjnego mają dla ekonomistów ogromne znaczenie. Świadczą bowiem o trwałości wzrostu gospodarczego. - Jeśli przedsiębiorstwa inwestują, to znaczy, że pozytywnie oceniają przyszłość i oczekują dalszej poprawy swojej sytuacji finansowej - mówi ekonomistka CA IB.
Trzeba poczekać