Reklama

Ożywienie krajowego popytu

Jest długo oczekiwane ożywienie w popycie wewnętrznym - wynika z danych NBP. Import był w lipcu blisko o 9% większy niż przed rokiem. Ekonomiści radzą jednak, aby wstrzymać się z optymizmem do następnego miesiąca, gdy będzie wiadomo, czy dobre dane lipcowe nie były jednorazowe.

Publikacja: 30.08.2003 09:36

W lipcu Polacy kupili za granicą towary o łącznej wartości ponad 4,1 mld euro. Specjaliści spodziewali się znacznie gorszego wyniku. Oczekiwali, że zagraniczne zakupy osiągną poziom ok. 3,8 mld euro, czyli tyle, ile przed rokiem. W czerwcu, po raz pierwszy od wielu miesięcy, roczna dynamika importu była dodatnia, ale wyniosła zaledwie 0,1%.

- Wzrost importu świadczy o ożywieniu konsumpcji wewnętrznej. Można przypuszczać, że chodzi nie tylko o popyt konsumpcyjny, ale również inwestycyjny - twierdzi Iwona Pugacewicz-

-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities. Sygnały świadczące o odrodzeniu w inwestycjach dostrzega też Główny Urząd Statystyczny. Chodzi m.in. o znaczący wzrost liczby rozpoczętych w ostatnim czasie projektów. Poza tym, przedsiębiorstwa wytwarzające dobra inwestycyjne notują ponadprzeciętny wzrost produkcji.

Dane dotyczące popytu inwestycyjnego mają dla ekonomistów ogromne znaczenie. Świadczą bowiem o trwałości wzrostu gospodarczego. - Jeśli przedsiębiorstwa inwestują, to znaczy, że pozytywnie oceniają przyszłość i oczekują dalszej poprawy swojej sytuacji finansowej - mówi ekonomistka CA IB.

Trzeba poczekać

Reklama
Reklama

na potwierdzenie

Ostrzega jednak, że dobre dane za lipiec mogą mieć charakter jednorazowy. - To może być wpływ jednej większej transakcji albo skumulowania niektórych płatności. Dlatego trzeba poczekać na wyniki sierpniowe - twierdzi I. Pugacewicz-Kowalska.

Znaczący wzrost importu doprowadził do powiększenia deficytu obrotów bieżących, do 239 mln euro ze 100 mln euro w czerwcu (po niespodziewanie dobrych danych za czerwiec ekonomiści oczekiwali zmniejszenia, średnio do 63 mln euro).

- Nie ma się czym martwić - uspokaja jednak I. Pugacewicz-Kowalska. - Deficyt na takim poziomie nie stanowi zagrożenia dla finansów państwa - dodaje. Podobnego zdania jest Ernest Pytlarczyk, ekonomista Banku Handlowego. - Kluczowe znaczenie ma to, że wzrost deficytu nie wynika ze spadku eksportu, tylko zwiększenia importu - mówi E. Pytlarczyk. - Trzeba liczyć się z tym, że teraz deficyt ustabilizuje się lub nawet będzie się powiększać - dodaje.

Kwitnie handel przygraniczny

Ekonomista wskazuje również na dalszy wzrost w lipcu salda tzw. obrotów niesklasyfikowanych (do 571 mln euro), co świadczy o ożywieniu w handlu przygranicznym.

Reklama
Reklama

Eksport wyniósł w lipcu 3,3 mld euro i był o 4,2% większy niż przed rokiem. Deficyt w obrotach handlowych zwiększył się do 812 mln euro, z 494 mln euro w czerwcu.

Z danych NBP wynika również, że w lipcu zagraniczni inwestorzy wycofywali pieniądze z polskiego rynku papierów dłużnych. Różnica między kwotą wycofaną i ulokowaną wyniosła ponad 800 mln euro i była dwukrotnie większa niż w czerwcu. Pieniądze z zagranicznych rynków napłynęły natomiast na polski rynek akcji (saldo wyniosło 82 mln euro).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama