Początek piątkowej sesji, kiedy atak popytu wyniósł indeks w okolice 1630 pkt. sugerował zakończenie korekty i powrót do wzrostów. W końcówce notowań bykom udało się wyciągnąć indeks w okolice szczytu. W związku z tym w poniedziałek na rynek trafią "gorące" środki z lokat bankowych i możliwe, że gorączka zakupów wyniesie WIG20 i kontrakty w okolice 1670 pkt.

Rynek dostał ok. 14.00 zimny prysznic. Była nim informacja, o zamiarze sprzedaży na giełdzie 15% akcji TP przez Skarb Państwa. Dodajmy, że informacja nie nowa, bo publikowana już w lipcu. Nie ma to większego znaczenia, gdyż wielu nowych uczestników rynku nie znało jej wcześniej. Trafiła w takim momencie, kiedy kurs operatora był prawie na samym szczycie. Spowodowało to gwałtowną wyprzedaż w trakcie sesji.

Zachowanie kontraktów nakazuje teraz ostrożność w podejmowaniu decyzji o zajęciu długiej pozycji. W trakcie porannego ataku LOP wzrósł do 21,2 tys pozycji. Od godz. 11.00, kiedy indeks konsolidował się w okolicach 1630 pkt, w wariancie dalszych wzrostów LOP powinien się jeszcze powiększyć - sugerowałoby to silny trend. Tak właśnie zachowywał się w czasie ostatnich sesji. I tu stała się rzecz bez precedensu - LOP zmalał w ciągu 2 godzin o 800 pozycji. A po zamknięciu wyniósł tylko 18,9 tys. Wskazuje to na wyczerpanie się siły trendu. Dlaczego bowiem byki zamknęły aż 1300 pozycji licząc od otwarcia?

W szerszym spojrzeniu - siła trendu jest ogromna. Tym bardziej, że spadek TP nie spowodował zmiany nastrojów na pozostałych gigantach z WIG20, a końcówka sesji była zdecydowanie optymistyczna. Poniedziałek zacznie się od wzrostów, które mogą jednak ulec szybkiemu wyczerpaniu.